Warszawa miasto dla ludzi

Krakowskie Przedmieście to dopiero kalejdoskop!

Przy Krakowskim Przedmieściu można się natknąć zarówno na babcie śpiewające pieśni o delegacji zdradziecko zamordowanej we mgle, jak i na bar z tanią wódką i głośnymi śmiechami. Jest też scena dla tańczących tango, prokuratura apelacyjna i sklepy z pamiątkami. Brakowało tylko wielkiego, czerwonego pająka, ale teraz nawet ten brak został uzupełniony.

Kiedy przeczytałem, że na Krakowskim Przedmieściu pojawił się czerwony pająk, to pierwszą myślą było, że któryś z dawnych polityków lewicy wrócił do Pałacu Prezydenckiego. Okazuje się, że nie. To duński artysta postawił estetyczną, czerwoną budę w kształcie pająka z kalejdoskopem w środku. I pojawiła się konsternacja… Nie tylko ja miałem kłopot z odbiorem tej inicjatywy, red. Bartoszewicz zrozumiał rzecz zupełnie inaczej, a red. Kowalska jeszcze inaczej. Nic dziwnego – po tej ulicy można się spodziewać wszystkiego, bo każdy ma swoje wyobrażenie o tym, czym ona jest i czym powinna być.

Czy jest jakaś strategia dla tej ulicy?
Wszystko zależy od tego jak zdefiniujemy tę ulicę, jaki ma ona mieć charakter. Ulice na świecie mają swoją strategię ustaloną przez władze miasta lub przez niewidzialną rękę rynku działającą za pomocą firm wynajmujących i sprzedających pomieszczenia, głównie w parterach.
I tak np. w Londynie Oxford Street jest ulicą typowo handlową, Whitehall oficjalną, rządową, a Trafalgar Square miejscem zgromadzeń typu sylwestrowego, spotkań i wystaw artystycznych. Każda z nich ma swój osobny i spójny charakter. Kiedy już jest taka strategiczna decyzja to na jej podstawie dobiera się rodzaj najemców lokali przy ulicy. I wówczas wiadomo, że w celu demonstracji antyrządowych należy się udać na Whitehall, a w celu kontemplacji sztuki na Trafalgar Square, a nie na odwrót. Tymczasem na Krakowskim nikt nigdy nie zdecydował jaki ma być charakter ulicy: handlowy? (jakieś sklepy są). Urzędniczo – rządowy? (jest Pałac Prezydencki, Ministerstwo Kultury i Prokuratura). Plac miejski jako miejsce spotkań i wystaw? Jakieś wystawy przecież są. Ulica tanich barów kebabowych i kawiarń z kawą w papierowym kubeczku? A może drogich, eleganckich restauracji? Nie wiadomo.

Gdyby chcieć określić na podstawie oglądu sytuacji czym jest obecnie Krakowskie Przedmieście to chyba najwłaściwszym określeniem byłoby: ma charakter skansenu architektury polskiej, który jest raz po raz reanimowany a to jakąś wystawą, a to festynem, a to czerwonym pająkiem. W efekcie powstaje dysonans, nikt nic nie rozumie i trochę ta ulica zaczyna przypominać jarmark – bo jest i to i owo. Dysonans zniknie chyba tylko wtedy, gdy uznamy, że Krakowskie jako Święte Miejsce Narodu Polskiego ma odzwierciedlać charakter narodowy, a ten sprowadza się do słowa chaos. Wówczas nawet ten kalejdoskop w środku pająka zaczyna pasować – faktycznie, jak się idzie Krakowskim, to co chwilę widać co innego.

Jest coś, ale nie wiadomo co
Wiadomo tylko, że Krakowskie Przedmieście jest Salonem Warszawy, bo właśnie takie enigmatyczne, ale ładnie brzmiące określenie stworzyła pani prezydent miasta. Problem w tym, że nikt nie wie co to słowo oznacza w praktyce. Nie jest ono stosowane przez profesjonalistów więc firmy, które się zajmują sprzedażą oraz wynajmem pomieszczeń nie biorą tej ulicy pod uwagę ani jako miejsca na sklepy topowych marek, ani na biura, ani na ekskluzywne restauracje.
Koniec końców nawet redaktorzy Stołecznej się pogubili i nie wiedzą co z tym czerwonym pająkiem zrobić – pasuje tu? Nie pasuje? Nie wiadomo, bo nie wiadomo do czego ma pasować: jak nie ustalono jaki charakter ma mieć ta ulica to nie wiadomo czy pająk do niego pasuje.

W efekcie tego chaosu wiele lokali przy KP stoi pustych, z witrynami zaklejonymi ogłoszeniami „sprzedam” lub „wynajmę”, a w kolejnym corocznym rankingu najdroższych ulic świata sporządzonym przez Cushman & Wakefield Krakowskie Przedmieście w ogóle nie zostało uwzględnione. To jest chyba najbardziej wymownym podsumowaniem starań obecnych władz miasta w stosunku do tej ulicy. Tymczasem Nowy Świat pojawił się w rankingu, bo tu przynajmniej jest jasne jaki charakter ma mieć ta ulica: modna gastronomia plus sklepy z markowymi ubraniami.

Może więc warto rozpocząć dyskusję społeczną o tym jaki charakter powinna mieć główna ulica Warszawy?
Artykuł został opublikowany na łamach Stołka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt