Warszawa miasto dla ludzi

Na Marszałkowskiej pierwsza biedronka zmian

Stawka 37 euro za metr, którą zaoferowała Biedronka za lokal na Marszałkowskiej jest kosmiczna. Wynika to z tego, że Biedronka chce zmienić swój wizerunek i pragnie pokazać się jako marka z wyższej półki. Otwarcie sklepu za wszelką cenę wskazuje na to, że będzie to okręt flagowy, za który można zapłacić zdecydowanie więcej niż w standardowych lokalizacjach. Będzie on miał duży wpływ nie tylko na wizerunek samej Biedronki, ale charakter samej Marszałkowskiej.

(fot. spożywczak w handlowej dzielnicy Istambułu)

Dwukondygnacyjny lokal o łącznej powierzchni 570 metrów jest bardzo nietypowy dla Biedronki. Ta sieć normalnie wynajmuje sklepy mające 800-2000 metrów kwadratowych powierzchni, a najlepiej czują się w około 1000-1200 metrowych lokalach. Czynsz za taki lokal w centrum Warszawy sieci spożywcze płacą zwykle od 15 do 22 Euro za metr kwadratowy.

Dla naszej ulicy fakt, że Biedronka zapłaci tak kolosalny czynsz za tak trudny lokal oznacza, że handlowcy dostrzegli realną korzyść z obecności przy Marszałkowskiej. Potraktowali ją jak prawdziwy HIGH STREET. To pokazuje jak olbrzymi potencjał ma ta ulica.

Za Biedronką sklepy sznurem?

Konsekwencje powstania Biedronki będą zauważalne i to szybko. Tak jak na Oxford Street, która jest najbardziej znaną ulicą handlową Londynu, są mainstreamowe marki – New Look, H&M, Zara, Selfridges – tak na Marszałkowskiej pojawią się popularne sieci. I tak jak na Oxford nie uświadczysz marek ekskluzywnych, które wolą intymność i prestiż, tak marszałkowska Biedronka zniechęci takie właśnie sklepy do lokowania się w pobliżu. Czy to źle? Absolutnie nie! Bo największą szansą na rozwój naszej ulicy są duże domy handlowe oraz popularne marki, które potrzebują dużych dwukondygnacyjnych lokali – dokładnie takich, jakie znajdują się na Marszałkowskiej.

(fot. spożywczak w handlowej dzielnicy Istambułu)

Niedawno Biedronka otworzyła swój sklep na jednej z trzech prawdziwych ulic handlowych w Polsce – czyli na toruńskiej ul. Szerokiej. Biedronka poza ewidentnym obniżeniem prestiżu ulicy, wprowadziła tam nową ofertę i spowodowała, że więcej osób przychodzi na Szeroką załatwić tzw. codzienne sprawy. W okolicy zauważalnie wzrósł ruch pieszy, zaczęły pojawiać się popularne sieciówki.

Spożywka kluczem do sukcesu

Sklepy spożywcze generują największy ruch klientów na ulicy – dzięki nim pojawiają się inne sklepy, będące w stanie płacić znacznie wyższe czynsze. Dzisiaj nie ma dobrego projektu handlowego bez lokalu spożywczego. Kina oraz kręgielnie przestały być magnesem dla klientów. Galerie handlowe zatem rezygnują z wynajmowania im powierzchni, bo doceniają siłę lokalu spożywczego. Dzisiaj żaden inny sklep nie jest w stanie wygenerować tak dużego ruchu. I wiadomo: im większy lokal tym większy ruch klientów.

(fot. lokal, do którego wprowadzi się Biedronka)

 

Brak zarządcy to niepewna przyszłość

To co martwi najbardziej na Marszałkowskiej to żywioł na jaki wydane są lokale handlowe. Brakuje tu strategii ulicy oraz zarządcy, który by ją realizował. Bo to menadżer ulicy właśnie jest w stanie pilnować jej charakteru: jeśli chce przyciągnąć do pozostałych lokali marki z wyższej półki, to namawia na otwarcie sklepu Piotra i Pawla lub Almę. Jeśli ulica ma obfitować w tańsze marki, to rozmawia z Biedronką czy Tesco. Na Marszałkowskiej żadnych rozmów nie było! Sklep powstanie całkowicie z przypadku i tylko przypadek sprawi czy wokół pojawią się mainstreamowe sieci.

Jedna odpowiedź na „Na Marszałkowskiej pierwsza biedronka zmian

  • Domi pisze:

    Jak ja chciałabym, aby w centrum była Alma albo Piotr i Paweł…zupełnie inna jakość. Już mam dość kupowania w Carrefour Express :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt