0 odpowiedzi na „Images tagged "tunel"

  • Kita pisze:

    Wszystko cacy, tylko jeszcze ludzi trzeba zmienić, żeby im „hałasy i skandale” na parterze nie przeszkadzały. Prawdziwym wrogiem życia w Warszawie są wspólnoty mieszkaniowe i emeryci.

  • urbanista pisze:

    niestety Warszawskie Stare Miasto jest najladniejszy, najdrozszy dom starcow na swiecie – ladne ale martwe przez PRLowska mentalnosc co panuje w biurze konserwatora. za czesto widac w Polsce jak chamstwo i mohery zajmuje najlepsze dzielnice w miastach i wypedzaja inwestorow i mlodych ludzi. trzeba bardziej agresywnie reagowac na to – manifestacje, listy do prezydenta itd….tak jak PISmaki z krzyzami 🙂 czas aby mloda Polska odebrala kraj i zaczela prowadzic ku przyszlosci.

  • Łukasz.1978 pisze:

    Nie zgadzamy się w paru kwestiach (czego dowiodła korespondencja mialowa sprawie Placu Wilsona), ale tak czy siak szanuję Was za to, że Wam na czymś zależy. Mam jednak pytanie – czy dostrzegacie też obszary Warszawy oraz za lewym brzegiem rzeki oraz poza granicami dawnej gminy Centrum? Bo na razie nie widzę nci ta temat tych obszarów w Waszych artykułach, stąd moje pytanie.

    Bo po mijając już kwestię moich Bielan, skazywanych przez wielu na peryferyjnośc, to warto na przykład zająć się Rondem Wiatraczna, miejscem o gigantycznym potencjale, dzis zmarnowanym. Poddaję Wam pod rozwagę 🙂

    Pozdrawiam, Łukasz

  • pd pisze:

    Nie jestem urbanistą ani architektem, ale mam mocne wrażenie że te rysunki mają coś nie w porządku ze skalą. Wydaje się, że rzeczywisty Plac Wilsona jest o wiele mniejszy, niż ten pokazany na rysunkach. Czy to mylne wrażenie?

    • admin pisze:

      Wrażenie jak najbardziej mylne. Model był robiony na podstawie ortofotomapy dostępnej w Google. Margines błędu odwzorowania nie jest większy niż 1 metr. W programach CADowych przestrzeń zwykle wydaje się być większa niż w rzeczywistości. Do tego rendery były kadrowane wirtualnym obiektywem o polu widoczności 60-70 st. w poziomie, czyli odpowiednikiem obiektywu o ogniskowej mniej więcej 16-22mm dla lustrzanki cyfrowej o formacie matrycy APS-C. Tak szeroki kąt dodatkowo wzmaga wrażenie wielkości modelu.

  • Pendejo pisze:

    Dear!

    Twierdzisz, że na naszych oczach ścierają sie dwa wrogie obozy. Jeden, ten który ty reprezentujesz to obóz racjonalnie myślących, dbających o interesy miasta (czyli nasze ponad podziałami), kulturalnych i rozmiłowanych w „twórczości artystycznej” , młodych (a przynajmniej „produkcyjnych”) amatorów nocnego życia i obrońców prawa. Drugi to spisek emerytów i idącej z nimi pod rękę władzy z czystej zawiści odmawiających przedstawicielom obozu pierwszego prawa do niewinnej rozrywki. A wszystko to z niskich pobudek. Bo owi zblatowani z władzą emeryci są, a fuj!, amatorami spania!. A wiadomo, z rzeczy wstrętnych, nie do przyjęcia i zasługujących na potępienie spanie jest jedną z pierwszych na liście. Spać? Któż to widział! Niech se śpią rycerze pod Giewontem, niech Śpiąca Kórewna śpi i niech śpią śpiochy Kaczyńskiego! Spało to się może kiedyś. Stąd być może przywiązanie emerytów do tego rytuału z przeszłości, ale dzisiaj się nie sypia, dzisiaj w nocy to się bawi, w nocy się żyje.

    Otóż ta opowieść o wojnie śpiochów z czuwającymi tyleż jest prawdziwa co opowieść o wojnie Blefusków z Liliputami. Tak jak Lilipuci i Blefuskowie są czczym zmyśleniem, tak samo zmyśleniem jest dążąca do zdobycia władzy nad Miastem konspiracja biurw i emerytów. Proponuję zdefiniować omawiany konflikt inaczej. I być może bardziej w zgodzie z prawdą.

    Chamska Dyskoteka vs Reszta Świata.

    Orwell w eseju o kulturze masowej proroczo przewidział, ze muzyka w niedalekiej przyszłości będzie się rozlegać wszędzie i o każdej porze. Ale pewnie nie uwierzyłby, ze zasilane z baterii urządzenie o objętości 10 dcm sześciennych będzie zdolne do wygenerowania dźwięków słyszalnych w promieniu kilkuset metrów i że będzie je można kupić za dniówkę niewykwalifikowanego pracownika. A tak się już stało. I w dodatku takie tanie i głośne urządzenie może pracować godzinami bezobsługowo, wystarczy je tylko uruchomić jednym naciśnięciem guzika. Pstryk i słyszalna 100 m dalej muzyka będzie się wydobywać z tego cuda techniki sama z siebie bez żadnych prawie kosztów. W czasach zamierzchłych (kiedy jak sądzisz się sypiało) trzeba było co raz nakręcać sprężynę w gramofonie co starczało na odtworzenie zaledwie jednego kawałka a urządzenia do mechanicznego odtwarzania muzyki na większą skalę były wielkie, ciężkie i drogie. Zasię programy radiowe mało rozrywkowe i nieliczne. Teraz nawet biedak może przy pomocy dostępnych urządzeń produkować bardzo głośną muzykę całymi dniami bez przerwy. Głośna muzyka jest tania. Stało się.

    Ze wszystkich składających się na masskulturę elementów muzyka umasowiła się i potaniała w stopniu nieporównywalnym z innymi. Łatwość utrwalania i odtwarzania, taniość – to sprawia, że w tej chwili jest to uprzywilejowany sposób ekspresji człowieka masowego oraz wszechobecna przyprawa nadająca smak jego życiu. Widziałeś nie raz wypasioną brykę pełną karków z której wnętrza dobywa się umcy-umcy? Co ja się pytam, widziałeś nie raz.

    Najłatwiej jest zorganizować dyskotekę i tę łatwość wykorzystuje się do rozpuku. Domowy ochlaj – dyskoteka, ochlaj leśny – dyskoteka oparta na samochodowym odtwarzaczu ( samochód po osie zanurzony w jeziorze, obok rodzina na kocyku konsumuje i i słucha Ich Troje – Suwalski Park Krajobrazowy, jeź. Chańcza. Na oczy własne). Trafić na knajpę, kawiarnię, budkę z piwem bez muzyki szalenie trudno. Muzyka w sklepach, w windach, w kiblach. Coraz częściej głośniki wystawiane są na ulicę. Wszelkie „event’y” różnią się od dyskoteki tylko tym, że się odbywają na świeżym powietrzu. Polska zaczyna Prezydencję UE – na część tego radosnego wydarzenia urządza sie dyskotekę. Jutro Wianki? Będzie dyskoteka. Sylwester – dyskoteka za darmo pod PKiN. „Impreza kulturalna” jakakolwiek już się stała synonimem dyskoteki. No chyba, ze „koncert” to też dyskoteka tylko, ze z udziałem (chyba) żywych „artystów”. Cokolwiek by to nie było zawsze jakieś mrugające światła i łomot bębnów. Park fontann? Żadna atrakcja, dopiero jak jest dyskoteka zwalą się tłumy. No i te „Kluby”. Czym się one od dyskotek różnią?

    Łatwość w produkowaniu łomotu sprawia, ze staje się on takim samym zanieczyszczeniem jak smród, kurz czy inne „inmisje” (art. 144 kc).

    Niezależnie od pory dnia ktoś eksponowany na działanie niechcianej muzyki będzie ją odbierał nie jako okazję do świetnej zabawy, ale jako nieznośny hałas. Podobnie jak ktoś nie zainteresowany pornografią będzie czuć dyskomfort kiedy zostanie zmuszony do jej oglądania. Przytomnie nasze prawo nie walczy z pornografią. Zakazuje tylko pokazywania jej tym, którzy tego sobie nie życzą. Tak samo jest z różnymi drastycznymi treściami, które są łatwo dostępne, ale usuwa się je z przestrzeni publicznej która w miarę możliwości powinna być neutralna, zapewniać komfort maksymalnej liczbie jej użytkowników. Dlatego się z tej przestrzeni usuwa osoby obnażające się ( zatrudnia się je zaraz po tym w teatrach), wrzeszczące, miotające sie w konwulsjach, wypróżniające sie na oczach pozostałych (w galeriach sztuki rzecz dopuszczalna w trakcie tak zwanych performance’ów). Ogranicza się też (mniej lub bardziej) swawolę reklamową mimo, ze samego zjawiska reklamy się nie prześladuje. Nie zabrania sie malować, wszelako malarstwo uprawiane na ścianach budynków bez zgody ich właścicieli już jest ścigane. Można wymieniać bez końca. Czemu miało by być inaczej z muzyką? Czemu w przestrzeni publicznej nie powinna raczej panować cisza (o ile to technicznie możliwe) a wszelkie hałasy związane z czyjąś rozrywką ( łomot dyskoteki, pijackie śpiewy, wrzaski katowanych konkubin lub też tychże konkubin okrzyki kopulacyjne) nie powinny być ograniczone do przestrzeni prywatnej i docierać tylko do bezpośrednio zainteresowanych?

    Problemem nie jest życie nocne w mieście, problemem nie są otwarte knajpy i ich ogródki, nawet pijackie wrzaski nie są. Ani szczanie w bramie. Problemem jest niechciana muzyka, nawet przed sakramentalną dwudziestą drugą. Tymczasem entuzjaści nocnego życia uważają, ze ci, którzy nie kochają łomotu ich bębnów to jacyś popaprańcy którzy chcą nie wiadomo czego. Jakiegoś spania. Jest to ten sam sposób postrzegania rzeczywistości którym sie wykazuje Wielce Szanowny Pan Prezes Kaczyński i jego zwolennicy. Polakami, patriotami, ludźmi przyzwoitymi są tylko zwolennicy Prezesa. Resztę, w imię wspólnego dobra należy potopić (wysłać na Madagaskar). Dyskotekowy łomot jest takim samym najwyższym dobrem z którego nie wolno zrezygnować jak nie wolno zrezygnować z dążenia do dyktatury Kaczora. Dlatego oponentów należy zbestializować, oskarżyć ich o wszelkie nadużycia, odmówić im przyzwoitości i zdrowego rozsądku.

    Ja tego z miłośnikami dyskoteki (tu mam na myśli wydanie „klubowe”) nie mam zamiaru robić. Uznaję ich prawo do słuchania łomotu, zadawania sie z prostytutkami, brania narkotyków i niespania. Nawet to, ze w tym wszystkim bierze udział mafia jakoś mi specjalnie nie przeszkadza, ma policja co robić. Ale uważam, ze odgłosy dyskoteki powinny docierać tylko do zainteresowanych.

    Emeryci wzywają policję po 22-giej bo już mogą, bo jest cisza nocna. Wcześniej też by nie chcieli słuchać łomotu, ale niestety żadne prawo nie zabrania robić hałasu przed tą godziną. Tak samo jak nie można powstrzymać dyskoteki przy fontannach bo to jest „impreza na którą jest zezwolenie”. Więc wszyscy, którzy nie chcą słuchać walenia w bębny muszą czekać. Ze stoperem w ręku nawet. Aż wybije godzina i wtedy już można.

    Konflikt jest pomiędzy wszystkimi tymi, którzy w d a n y m m o m e n c i e mają ochotę na dyskotekę i uważają, że ich radość powinni dzielić pozostali, a całą resztą która akurat w t y m s a m y m m o m e n c i e chce uprawiać hata jogę, dłubać w nosie, spać, gapić sie ponuro w ścianę, czytać żywoty świętych, pluć i łapać, rypać sztokbumpsle, przechwistywać klapsdrygle, wychwindrzać śwaję czy robić cokolwiek innego, tylko nie słuchać dyskoteki. I tych pierwszych jest jest zawsze w danej populacji mniej niż drugich. A rozsądek z kolei nakazuje nie ambarasować tym co akurat dla mnie jest w tym momencie rozrywką.

    Si Tu Vales, Bene Est, Ego Valeo

  • Kimkolwiek jesteś szanowny autorze artykułu , napisz do mnie i pozwól się zaprosić na spotkanie , które
    być może otworzy ci oczy na rzeczywistość , która przerasta twoją wiedzę i wyobraźnię . KIlka dni temu ,
    ja też byłem młody , prowadziłem dyskoteki i szwędałem się nocami po ulicach . Teraz , gdy nie mam gdzie
    pójść i potańczyć , bo w całej stolicy nie znajdę lokalu z muzyką i atmosferą godną cywilizowanych ludzi ,
    siedzę w domu i mam dość czasu by podzielić się z Tobą doświadczeniem , którego z racji młodego wieku ,
    masz prawo nie posiadać . Taka wiedza pomoże Tobie zrozumieć zagadnienie i pozwoli nabrać dystansu
    koniecznego do obiektywnej oceny . Jeżeli jeszcze masz w sobie odrobinę pokory , to spotkanie może być
    dla Ciebie bardzo pouczającym doświadczeniem . Jeśli nie , zapamiętaj : na prawdę mądrym człowiekiem
    jest ten , który dotkliwie odczuwa że bardzo jest głupi ……..

    pozdrawiam … krzysztof

  • EowinaRebel pisze:

    Jeśli Lider może marzyć o filmie o polskiej historii nakręconym w Hollywood przez Mela Gibsona, to myślę, że nie miałby nic przeciwko temu, żeby Warszawa była miastem sprawnie zarządzanym, skomunikowanym i kosmopolitycznym 😉 Chyba, że próbujecie Liderowi przypisać faszyzm i ksenofobię… albo, nie daj Boże, że drzemią w nim „demony patriotyzmu” – to byłoby już niewybaczalne.

  • MF pisze:

    Moje zastrzeżenia budzi umieszczenie dużej odkrytej przestrzeni ruchu pieszego poniżej poziomu permanentnego ruchu samochodowego, wręcz całkowicie ją okrążającego. Będzie ona zbiornikiem spalin, cięższych od powietrza, wydzielanych przez wolno poruszające się lub stojące pojazdy. To zagłębienie może przecież być przekryte bez żadnej straty dla funkcjonalności projektu a nawet estetyki końcowego efektu zieleni pośrodku placu. Proszę zwrócić uwagę że przywoływane rozwiązania Sergels Torg, placu Elżbiety i in. nie mają aż tak intensywnego sąsiedztwa ruchu kołowego – jeśli w ogóle.
    Pozdrowienia.

    • WW pisze:

      Dlatego naszym postulatem jest żeby ograniczyć ruch samochodowy do ruchu lokalnego, tak aby służył on przede wszystkim żoliborskim kierowcom i ludziom jadącym na plac, a nie ruchowi tranzytowemu. Ten ostatni powinien być przeniesiony na alternatywną wobec trasy mostu Krasińskiego trasę mostu Grota. Poza tym jesteśmy przekonani, że są możliwości projektowe, które pozwolą na skuteczną wentylację zaproponowanej przez nas przestrzeni.

  • M.F. pisze:

    Doskonały artykuł, o wysokiej kulturze na niskim poziomie kultury podstawowej. Czy coś się tam zmieniło po tej publikacji?

    • WW pisze:

      Z tego, co wiem to nic. Na wszelki wypadek dziś sprawdzę organoleptycznie, ale nie spodziewam się żeby cokolwiek drgnęło.

  • Anna Malewicka pisze:

    Proszę, niech autor tego tekstu zapozna się lepiej z aktualną urbanistyką i mieszkańcami ulicy Chłodnej, całą historią kamienicy, przeczyta jakie cechy posiada PAŁACYK. Porozmawia ze wspólnotą kamienicy, konserwatorem zabytków i może inaczej spojrzy na te „wydane pieniądze na fasadę”. I może przyjdzie po remoncie na ul.Chłodną 27 i zobaczy,że kamienica zadziwia i przyciąga spacerowiczów nawet farbą, a może oni widzą coś więcej niż farbę, może piękno w samym budynku i jego detalu, i nie potrzebują usług w parterze.

    • Witold Weszczak pisze:

      Ulica nie żyje farbami i granitami, ulica żyje ludźmi, a ci na Chłodną nie maja po co przychodzić. W opowieści o magnetycznym pięknie, tak jak w bajki, nie wierzę. A nie wierzę, bo mam oczy i widzę, że okolice pałacyku są dziś puste tak samo jak przed jego remontem. Ba! Cała wyremontowana Chłodna jest tak samo martwa jak dawniej. Zmieniła się nawierzchnia, ale życia tam nie przybyło. Ot, wielka rewitalizacja! Widzę za to tłumy w centrach handlowych: w Złotych Tarasach, Arkadii, nawet w Bluecity. Tam są wszyscy ci ludzie, którzy nie trafiają na Chłodną.
      Niezależnie od tego ile postów Pani napisze pod artykułami i na forach, jakich deklaracji Pani nie złoży, ludzi nie przyciągnie ani „aktualna urbanistyka”, ani konserwator, ani detal i farba budynku.
      Przyciągnie ich to, co będą mogli na tej ulicy zrobić: wypić kawę, posłuchać muzyki, zjeść obiad, kupić buty. Wszystko to, czego tam nie ma.

  • warsz warsz pisze:

    Ale to co, wspólnota ma wyrzucić tych ludzi, którzy mieszkają na parterze, żeby tam zrobić lokale usługowe?

    • red pisze:

      Nie wiemy jaki jest status tych mieszkań. Są dziesiątki rozwiązań: od znalezienia lokali zastępczych, przez odkupienie jak przy budowie Złotej 44 po uwłaszczenie celem sprzedaży. Problem tkwi w tym, że nikt nie spróbował tematu poruszyć, bo jest on trudny.

  • student pisze:

    A co wy sobie myślicie, że ASP ma kupę kasy na to żeby utrzymać to wszystko w porządku?! I tak zaraz zostaniemy stąd wyrzuceni, bo spadkobiercy chcą sztukę wywalić na zbyty pysk na ulicę. Sztuka w tym kraju się nie liczy, czego dowodem jest ten bełkotliwy artykuł atakujący biedną uczelnię…

    • red pisze:

      Nie. My sobie myślimy, że na ASP nie ma choćby odrobiny dobrej woli, by utrzymać zabytkowy obiekt w stanie ciut lepszym niż opłakany. Przecież żeby uczelniani urzędnicy wzięli się wreszcie do roboty, trzeba było nakazu stołecznej konserwator zabytków – okazało się, że dało się coś zrobić dopiero gdy nad głową trzasnął bat.
      Niedbalstwa, nieróbstwa i braku minimum przyzwoitości nie da się wytłumaczyć brakiem pieniędzy.

  • Hubert Pollak pisze:

    Mi też się nie podobają te budy ale może problem leży gdzie indziej. Po likwidacji bud np. na Emilii Plater nie ma gdzie już zjeść zapiekanki. Oczywiście, że buda była ohydna. Ale samo jej usunięcie powoduje, że znika życie z jakiegoś miejsca i tworzy pustynię. Więc może miasto w jakimś dużym konkursie architektonicznym niech wybierze jakieś projekty pawilonów (na Krakowskim na skwerze Hoovera w ten sposób się udało ale to tylko jedna sztuka) i projekt straganów ulicznych i niech je postawi w setkach miejsc i powynajmuje.

    • Witold Weszczak pisze:

      Dokładnie! Nie chcemy wycinać bud w pień. Chcemy by miasto zaczęło wreszcie prowadzić jakąkolwiek politykę lokalową. Potrzeba nowych sklepów, barów, restauracji. One powinny pojawić się w parterach budynków lub w pawilonach handlowych. E. Plater to świetny przykład ulicy martwej, ze śladową ilością lokali użytkowych, która po remoncie zyskała na estetyce, ale przez likwidację bud straciła na funkcjonalności. Miasto skasowało budy, ale nie dało niczego w zamian. Ot, choćby jakichkolwiek pawilonów handlowych w miejscu budynków, które powstaną tu dopiero za 10-20 lat.

  • Klepa pisze:

    Jako żywo zainteresowany nazwą mostu brałem udział w takiej ankiecie mimo iż zazwyczaj ciężko mi się udzielić w takich sprawach. Zrozumiałbym gdyby jeszcze ludzie byli podzieleni w sprawie nazwy mostu, ale ankieta bardzo dosadnie pokazała jakie mają w tej sprawie zdanie 90 % chce Północnego, a władza ma to …. głęboko. Jeszcze żeby było na kogo zmienić tych niedorajdów.

  • frt pisze:

    Burzyć! Dobra polska architektura była przed wojną. I jeszcze dużo wcześniej. Nowa architektura w pół roku wrośnie w krajobraz.

  • kokoszae pisze:

    Artykuł ciekawy, tylko ankietka lekko tendencyjna 🙂
    A gdzie możliwość wyboru opcji – „w aktualnie obowiązującym malowaniu”?

  • LP pisze:

    Jak jest liczone sto kilkadziesiąt lat malowania autobusów, albo chociaż tramwajów?

    Nie zapędzajmy się. Wbrew pozorom to nie król Zygmunt pomalował pierwszy autobus…

    • red pisze:

      To Zygmunt III Waza żył sto kilkadziesiąt lat temu? Wydawało nam się, że trochę dawniej.

      Pierwsza linia tramwajowa pojawiła się w stolicy w 1866 roku. O ile znamy się na matematyce, od tego czasu minęło sto kilkadziesiąt lat. Ale kto wie, może tak na prawdę minęło od tego czasu zaledwie kilkanaście lat, tylko myśmy źle policzyli?

  • Karina Majewska pisze:

    Cześć. Naprawdę cieszę się, że wpadłam na tą stronę. Stało się to totalnie przez przypadek podczas przekopywania neta w poszukiwaniu czegoś o turystyce. Super, że ktoś porusza interesującą mnie tematykę i to w dodatku robi to w fajny sposób. Mam nadzieję, że dostęp do takich treści nie będzie blokowany lub limitowany po niedawnym podpisaniu umowy ACTA przez Polskę 🙁 P.S. Jeśli mogłabym się do czegoś przyczepić to można by jeszcze troszkę popracować nad szatą graficzną. Pozdrawiam Karina Majewska

  • M.F. pisze:

    W PRLu nie dwie kladki do spacerow po skarpie tylko cztery:
    – nad Trasa Lazienkowska
    – nad Piekna (Gornoslaska)
    – nad Ksiazeca
    – nad Tamka
    Warszawska Droga Kultury to za bunczuczna (nawet moze pretensjonalna) nazwa i zaciera proste, tradycyjne i od razu mowiace o co chodzi „Aleja na Skarpie”.

  • RR pisze:

    Jak dla mnie ta akcja jest o tyle głupia, że działa na niekorzyść ludzi pracujących w tych budach. Czy działacze tej akcji uważają, że wszyscy ludzie z tych bud nie zechcą się przenosić jeśli będzie ich stać na lokale – czytaj kiedy nareszcie lokale użytkowe będą na tyle tanie aby przeprowadzka do nich była opłacalna?
    Wydaje mi się że działaczy to nie obchodzi i chcą zapoczątkować wywieranie presji na urzędników… Bo nie podobają im się blaszaki.
    No cóż, piękne nie są ale co z tego??? Wstyd wam czy co??? Przed kim??? Przed turystami, obcokrajowcami???
    Ja dziś widziałem w TV jednego z działaczy tej akcji, chłopak na opak. Jakiś dredzik z tyłu głowy, wyglądał jak paź – bez obrazy.
    I w sumie jego wygląd mnie g… mnie obchodzi, ale z drugiej strony nosząc taką a nie inną fryzurę sam zaśmieca wygląd społeczeństwa warszawskiego gdzie jest wielu zadbanych ludzi. Nie wiem czy ten pan miał taki kaprys, czy może winny tu jest status społeczny tego człowieka, a może poglądy polityczne, ale śmiem twierdzić że brakuje temu panu prezencji i w sumie powinno mu być wstyd takiej fryzury.
    Proponuję aby wywierać presję na urzędników aby zabronili nosić takie fryzurki, a wszyscy ubierali się elegancko, niezależnie czy idą do pracy, do domu czy gdziekolwiek.

    To oczywiście jest naciągane porównanie, ale pokazuje jak złe dla działalności gospodarczej tych drobnych handlarzy są takie akcje. Problem bud, zniknie wraz ze wzrostem zamożności mieszkańców oraz rozwojem infrastruktury.
    A teraz logicznie, tanie budy to tańsze produkty od drobnych przedsiębiorców – stanowią konkurencje dla droższych delikatesów a są często usytuowane pod ręką, towar jest zazwyczaj bardziej świeży niż w delikatesach czy hipermarketach ze względu na problem z magazynowaniem. Wielu ludzi z tego żyje, i dzięki temu inni mogą kupić taniej całkiem świeże produkty bez dalekich podróży na jakiś bazarek (którch też już jest coraz mniej, dzięki również dzięki takim akacjom jak ta) . Wielu straci pracę, inni przejdą do droższych lokali co odbije się na cenach produktów. Rozumiem was stać, innych niekoniecznie.
    Takie akcje mają na celu poprawę prezencji miasta, a tylko pogarszają jakość życia w Warszawie. Sam mimo że urodziłem się i żyję w Warszawie z krótkimi przerwami całe życie, mam dosyć tego miasta jakim staje się obecna Warszawa i myślę o wyprowadzce. I to nie tylko dzięki urzędnikom którzy wydają pieniądze nieodpowiednio, ale również dzięki takim akcjom jak ta.

    • red pisze:

      Drogi RR, uprzejmie sugerujemy ponowną lekturę powyższego artykułu. Są tam zawarte m. in. takie zdania:
      „Chodzi nam o zakaz umieszczania bud poza bazarami, ale również o nakaz umieszczania lokali usługowych w parterach budynków przy głównych ulicach. Tylko wzrost liczby tanich lokali spowoduje, że właściciele bud przeprowadzą się do normalnych lokali handlowych.”

      Czasem dobrze jest coś przeczytać ze zrozumieniem.

    • Mirek pisze:

      Nie zgadzam się z twoim wnioskiem co do możliwości likwidacji bud. Odwiedziłem wiele stolic europejskich i jakoś nie zauważyłem, żeby w Paryżu, Atenach, Londynie czy Rzymie były tylko eleganckie sklepy na parterach budynków. To po prostu głupie i niewykonalne. Ciekawe, czy mając np. 1000 pln utargu dziennie (czyli mając ok. 150-200 pln marży) ktokolwiek jest w stanie odłożyć na zakup lokalu za 200-300 tys.
      Wyliczenie jest proste:
      zakładamy, że pracujemy we wszystkie soboty
      200*26=4800 – marża miesięczna
      -1000 ZUS
      -1000 czynsz za pawilon 10 m2
      -532 – podatek dochodowy (2800*19%)
      Pozostaje 2268.
      Życzę organizatorom tej akcji (przypominam: w WARSZAWIE) żeby nie musieli za 2200 miesięcznie utrzymać rodzinę i jeszcze spłacać kredyt na zakup lokalu (no, chyba że jak powszechnie wiadomo Warszawiak śpi na forsie i kupuje sobie taki lokal zawsze jak ma wolne pół bańki)

      Przypomnę, że ZUS zabiera

  • marek pisze:

    A mnie się wydaje,że powinien byc jakiś określony styl tych bud i byłoby po problemie.Przecież nie da się zlikwidować np kiosków z prasą itp. powinien być jakiś styl określony np przez Wojewódzkiego konserwatora zabytków,styl byłby obligatoryjnie narzucony wszystkim,którzy chcieliby mieć jakiś taki mały interesik. to mogłoby być nawet swego rodzaju ozdobą. to samo powinno być z szyldami i reklamami w reprezentacyjnych dzielnicach polskich miast.

    • red pisze:

      Racja! Takie wytyczne do kształtu budek i ich rodzajów mógłby opracować Wydział Estetyki Przestrzeni Publicznej prowadzony przez dyr. Gamdzyka. Zdaje się, że ten wydział nie jest zbytnio przeciążony robotą…

  • artur pisze:

    Wydaje mi się, że problem nie leży w samych „budach” ale w estetyce tych budynków. Np. nr 19 i 104 wyglądają całkiem ładnie. Należałoby się zastanowić czy można by przymusić właścicieli innych tego typu budynków w stolicy o ich należyte utrzymanie. Pozdro!

  • Adam pisze:

    Opisywany przez Was problem widac szczegolnie na ulicy Chmielnej. Trakt Królewski zawsze się obroni jakoś, ale boczne ulice powinny być lepiej zarządzane. Wydaje mi się, że Miasto oszczedza na specjalistach, zatrudnia ludzi z przypadku lub entuzjastów, którzy szybko sa pacyfikowani przez szefów przyzwyczajonych do cieplych posadek.
    Kibicuje, aby coś się wreszcie ruszyło!

  • architekt pisze:

    Jakkolwiek słuszna inicjatywa to jednak z całym szacunkiem dla wizualizatora zaekranowanie powinniście pokazać nie z ulicy ale z ciągów pieszych, zamknięcie chodnika między zabudową a ekranem dałoby ludziom bardziej do myślenia.
    Obrazki powyżej różnią się od trasy szybkiego ruchu tylko tym że z za ekranów wystają budynki. Akurat zaekranowanie ulic w Warszawie najbardziej przeszkadzałoby pieszym i przestrzoniom publicznym a nie kierowcom.

    • red pisze:

      Pełna zgoda, ale zrobienie tylu obrazków w krótkim czasie było możliwe tylko dzięki Google Street View, a ono niestety pokazuje widok tylko z jezdni. Jak znajdziemy czas, to zrobimy z poziomu chodnika.

  • Marcin pisze:

    panie architekcie! wszystko racja, faktycznie ważniejsze jest jak by to wyglądało z punktu widzenia przechodnia, tylko że zamiast pisać „powinniście” trzeba było samemu taką wizualizację zrobić, w końcu jak architekt to pewnie umie i ma możliwości, tak?

  • Piotr pisze:

    Tekst bardzo ciekawy i bardzo oderwany od aktualnej rzeczywistości społecznej miasta. Brak lokali użytkowych w centrum jest istotnym elementem sytuacji, w której urzędnicy miejscy podejmują decyzje, np. wystawianie lokali w konkursach niesprofilowanych na żaden typ usług. W takiej sytuacji potrzeby osób ubogich, takie jak dostęp do taniej jadłodajni, schodzą na drugi plan.
    Słuszny postulat powiększenia liczby lokali użytkowych w Warszawie zmniejszy konkurencję, lecz nie zagwarantuje istnienia usług spełniających potrzeby gorzej sytuowanych mieszkańców. Autor skupił się na kontekście, a umknął mu wymiar decyzji urzędniczych. Zwykle na M20 czytuje lepsze teksty.

    • red pisze:

      Maleńki zasób lokali użytkowych w mieście jest kluczowym problemem. I ten problem można chwilowo załagodzić decyzjami urzędniczymi. Ale to będzie leczenie gruźlicy paracetamolem.
      Nieprawdą jest, że w „aktualnej rzeczywistości społecznej miasta” nie ma miejsca na tanie jadłodajnie. 200 metrów od Prasowego – na Bagateli – niedawno powstał nowy bar mleczny. To już drugi taki bar w okolicy. Więc można – da się. I to dzisiaj, kiedy czynsze są patologicznie wysokie. Nie potrzeba do tego ingerencji urzędniczej ręki.

  • Marek pisze:

    fajna ta wizualizacja ale ekrany na ul.Marsa mają być 6 metrowe czyli dwa może trzy razy wieksze niż te na waszych obrazkach albo samochody zrobiliście za duze.

  • Szop pisze:

    Przy okazji, sprawa jest podobna – zastanawia mnie oburzenie na tymczasowy pawilon McD na placu Defilad. Przecież – na litość boską – przecież o to właśnie chodzi, o ożywienie tego miejsca i dostarczenie ludziom tego, czego potrzebują. I jeżeli będziemy sami się oszukiwać, że już-zaraz zacznie się Wielka Budowa Nowego Centrum, to prowizorki będą ciągle chaotyczne. I długowieczne, bo – bądźmy szczerzy – budowa się nie zacznie.

  • ipod69 pisze:

    Sam z zapałem namawiam UDz do „kasacji” nie tylko obleśnych bud, ale też i bud zamkniętych, np. kiosków Ruchu, które nie zawsze są obleśne, ale przez swoje wieczne zamknięcie tworzą wrażenie wymarłego, opuszczonego miasta. Wracając jednak do kwestii obskurności miasta – to nie tylko blaszaki są zmorą, ale generalnie ilość paskudnych reklam i szyldów. Należałoby walczyć o zniesienie przepisu, który nakazuje umieszczanie szyldu informacyjnego z nazwą firmy i dokładnym adresem w miejscu prowadzenia działąlności gospodarczej. To idiotyczny przepis, który też przekłada się na potworkowatość miasta, bo oczywiscie powstaje radosna twórczość domorosłych grafików i mamy potem wystrój od Sasa do lasa.

  • marek pisze:

    O matko i córko, czytam te komentarze i wołam o pomstę do nieba. Ludziska kochane. Na poczatku chce po gratulować pomysłu inicjatorom tego pospolitego ruszenia, bardzo fajna inicjatywa. Trzeba w k9ońcu powiedzieć dość tym pseudo budynkom. Warszawa pięknieje to fakt nie niezaprzeczalny, nawet Ruch (kioski) zaczynają powolne ale zaczynają wymianę swoich kiosków i gicior. A niestety takie budy tylko zeszpecają Warszawę, a spotkać je można na każdym kroku, nie rozumiem urzędników którzy pozwalają ta stawianie takich pseudo budynków na ulicach Warszawy, a wręcz przeciwnie powinni wydać uchwalę która zmobilizuje właścicieli do ulepszania, odnawiania bądź do wywłaszczenia a co za tym idzie przymusowej wyprowadzki. Nie może być tak że w centrum miasta strasza mieszkańców i turystów budy rodem ze stadionu dziesięciolecia. Mieszkam na ilicy Grzybowskiej, na wysokości Waliców. Od paru lat stoi nie używany kiosk, który teraz jest miejscem reklamowym, a tak poza tym jest wc dla przybyszów, a takich miejsc jest od groma. Jak ktoś pisze że czynsze, żr drogo. To jest Warszawa a nie Pułtisk czy Płońsk, tu wszystko kosztuje, jak mieszkanie z lat 50tych kosztuje 350tys złotych to czego jakis człek ma sprzedawać w obskórnej budzie ze szczurami warzywa czy kebab. Ja omijam takie budy, bo tam jest pełno szczurów, przykład budy przy placy defilad(niedziela, 15.00 gromada szczurów na tyłach kebabu) Syf kiła i mogiła. Bardzo dobrym przykładem sa okolice stadionu narodowego. Wybudowano stadion, jego okolice eleganckie, a stoi tam na Waszyngtona blaszak kantoru. Wezmy do wszystko wywalmy OO. Jak coś to piszcie marek_po@op.pl pozdrawiam

    • Lila pisze:

      moi rodzice są w posiadaniu takiej jak to nazywacie „Budy”. Szczerze powiedziawszy nie życzę sobie aby jakiś zdredziały ….. miał prawo głosu w tej sprawie! Jak otwierali ten biznes na prawdę wiodło się nam bardzo bardzo bardzo dobrze, pawilon był zadbany … ale z czasem powstał 1 supermarket 2 supermarket aż w końcu jest ich multum .A teraz na chłopski rozum JAK ONI MAJĄ SIĘ UTRZYMAĆ???? a co najważniejsze skoro nawet nie mają na rachunki, ZUS, wszelakie opłaty.na urlopie byli z 20 lat temu to tym bardziej jakim cudem mają cokolwiek wyremontować i odnowić???chyba macie nierówno pod sufitem! Jakim prawem możecie naklejać takie Wasze ironiczne liściki, doczepiajcie je do Biedronek i innych molochów! czemu nie możecie pomyśleć o akcji aby pomóc tym sklepikom…np żeby w każdy weekend supermarkety były zamknięte, to by byłą najlepsza korzyść.Małe pawilony by sobie dorabiały i dzięki temu mogły zapewnić sobie odpowiedni dla klienta wygląd! tak oczywiście jest na zachodzie!jak macie jakiś problem to sami zafundujcie BUDĄ remanent !!! a nie cwaniakujecie …. Przeraża mnie to że powoli, dążymy do tego aby zniszczyć już wszystko co Polskie … DZIĘKUJEMY

        • Lila pisze:

          widzę ,że trafne komentarze są usuwane… nie należał on do wulgarnych… ktoś może mi podać powód dlaczego komentarz Pszczoły został usunięty???

          • red pisze:

            No przecież jest wyraźnie napisane dlaczego go usunęliśmy.
            Autorów kolejnych antysemickich wpisów zgłosimy do prokuratury. Dysponujemy numerami IP komputerów, z których są wysyłane komentarze.

  • mister pisze:

    @marek. Kioski Ruchu to miałeś za PRL-u, teraz oprócz Ruchu masz jeszcze kioski Kolportera, In Medio i czegoś tam pewnie jeszcze. Każdy m inną koncepcje wyglądu, jesli w ogóle ją ma.

    @do red. Nie wiem czy metodą zakazów i nakazów coś się osiągnie. Właściciele tych bud płacą miastu za to, że budy stoją w tym miejscu, w którym stoją. Zazwyczaj dlatego, że dzięki temu mają klientów. Jak się ich wywali to lokali usługowych na parterach budynków „przy głównych ulicach”, to po pierwsze trzeba te lokale wybudować, bo z tego co widzę większość jest juz zajęta, a puste stoją te, które mają kiepską lokalizację. Już widze jak wszyscy właściciele bud pędzą w podskokach płacić większe czynsze w lokalizacji, w której z założenia będą mieli mniej klientów. Prędzej pójdą na zasiłek do ZUS. A tak poza tym w blokowiskach często właśnie takie budy są miejscem w których można zrobić podstawowe zakupy, a u mnie na Bródnie jest w takiej np. fryzjer i ma się bardzo dobrze. I co, jego też chcecie wystrzelić na orbitę, żebym musiał łazić i płacić 10x więcej do jakiegoś wypasionego salonu firmowego, gdzie ostrzygą mnie tak samo, jak w budzie?

  • shivs pisze:

    zgadzam się z @markiem.
    próbowałem obejrzeć wszytkie fotki, ale nie mogę – zbiera mi się na wymioty.
    trzeba raz na zawsze skończyć z taką partyzancką estetyką! moim zdaniem to odpowiedzialność władz miasta. jeżeli na każdym wolnym skrawku przestrzeni wciśnięta jest jakaś buda handlowa, to znaczy, że ktoś na to pozwolił. gdzie plany zagospodarowania przestrzennego?!
    rozwiązanie jest proste:
    ustalić miejsca, gdzie można postawić skupiska takich „sklepików” i nakazać jednolity, estetyczny (przemyślany, zaplanowany) wygląd!!! będzie i wilk syty i owca cała. czynsz będzie niższy niż w normalnych lokalach usługowych, a miasto piękniejsze. bo im ładniej w koło, tym przyjemniej się żyje.
    peace.

  • Jacek pisze:

    Buda pt „Kantor” stojąca przy Stadionie Narodowym (przy Rondzie Waszyngtona) – cud architektury 🙁

  • gl pisze:

    Buda z kebabem czy innymi zapiekankami przy skrzyżowaniu Chełmskiej i Bobrowieckiej. Tragedia! Kto pozwolił na postawienie takiego badziewia obłożonego bardzo niechlujnie i niestarannie jakimiś obleśnymi wiklinowymi matami!

    • Ejj pisze:

      Nie ważny jest przecież wygląd tylko jedzienie, prawda?.
      Ja odwiedzam tą budę kilka razy dziennie czasem i jestem zadowolona i nie patrzę na wygląd.

  • kaśka pisze:

    Lila ma rację!
    Sama z rodziną prowadzę taki barek i gdyby nie ta”BUDA” nie mieli byśmy z czego żyć! Nie stać nas na otworzenie baru w przy ulicznym bloku, a poza tym czynsz by nas zeżarł! Ale co wy możecie o tym wiedzieć?! Uczciwie zarabiamy na życie! Ciekawe jak Wy zarabiacie? NA CZYJEJŚ KRZYWDZIE?! TO JEST WASZA PRACA?!
    Co Wy od nas chcecie ?!!!! Jak już tak bardzo chcecie pomóc to zajmijcie się np. bezdomnymi zwierzakami! Weście się za konkretną robotę jak się Wam nudzi i ODPIER….. OD NAS!!!!

  • Polka pisze:

    Zajmijcie się czymś innym!!!!!!!
    Dajcie tym ludziom uczciwie zarabiać na życie!!!!!!!!!!
    Sami pewnie nie raz robiliście zakup w takiej „BUDZIE”!
    Takie BUDY są wszędzie! Francja, Niemcy, Hiszpania… stoją i nikomu nie przeszkadzają…
    A tu… Polska! Nasza Kochana Polska! Zawsze musi znaleźć się jakiś dup… co chce żeby o nim usłyszano…
    Głupi pomysł… red!
    Zajmij się swoim tyłeczkiem!

  • Paweł pisze:

    W najbliższym czasie zostaną rozebrane garaże: al. solidarności 105, Nowy Świat 15/17, plac Dąbrowskiego 4, Mokotowska 50, 29 Listopada 16/18, Litewska 8. W planach m.in. Koźla 1a/1b, al. Wyzwolenia 8/10, Zagórna 14, budynki użytkowe/garaże pod adresem Al. Jerozolimskie 59

  • agentj pisze:

    Według mnie możliwość zaparkowania odgrywa tu ważną rolę. Tam gdzie nie mogę zaparkować, to po prostu nie robię zakupów. Jak ktoś może zostawić kilkaset złotych, to nie będzie dymał z zakupami autobusem przez pół miasta.

  • Domi pisze:

    Jak ja chciałabym, aby w centrum była Alma albo Piotr i Paweł…zupełnie inna jakość. Już mam dość kupowania w Carrefour Express :/

  • albert_ka pisze:

    Ta klubokawiarnia to miejsce typu zachodnioberlińskiego dworca ZOO Garten . Jak ktos nie wie o co chodzi to niech poczyta trovhę historii.

  • chordad pisze:

    no i na zapleczu też było za drogo… we wrześniu 2012 „kultowe dobranocki” wyniosły się z Ogrodowej… na razie nie wiadomo dokąd (drugi punkt na centralnym dalej istnieje)

  • mh pisze:

    Manufaktura to morderca Piotrkowskiej i najgłupsza inwestycja. Wyobraźcie sobie drogie Warszawiaki, że ktoś wam w największym zabytku robi centrum handlowe pełne plastikowych sieciowych marek, kin bez wyrazu i stara się tym centrem grać nutę, że niby jest rynkiem miejskim. Manufaktura to zwykłe centrum handlowe i mam nadzieje, że miastu uda się wyraźnie ograniczyć .
    Co do plakatów Łódź Kreuje to są częścią sporej kampanii marketingowej, którą ruszam i strzałem w dziesiątkę. Bowiem Łódź to nie tylko miasto kominów i gehenny Żydów, ale miasto, które pod względem kultury może śmiało stać na podium razem z Warszawą i Krakowem. Łodzianie są nietypowi światopoglądowo, całe lata dawali Polsce bardzo niestandardowych artystów, a do tego mają to co w Warszawie tak mało przetrwało to z znaczy zabudowę XIX-XX-wieczną lecz zgodzę z się z autorem, że bardzo słabo zadbaną. Bo Łódź to wcale nie Piotrkowska tylko. Ba większość zabytków miasta leży poza nią. Zabytków o których nie słyszeli Warszawianie bo i większość Łodzian ich nie zna.

    • Witold Weszczak pisze:

      Dla mnie zupełnie niezrozumiała jest ta walka z Manufakturą. Podobne centrum powstało w Poznaniu przy Półwiejskiej, jest ono jedną z ikon miasta. I niby dlaczego miałoby to być złe? I co z tego, że są tam marki? Co takiego złego jest w sieciach? Że nie są maleńkimi warsztacikami krawieckimi i pracowniami obuwniczymi czyni je bezwartościowymi?

      Manufaktura to sukces – przyciąga tłumy ludzi do sklepów, restauracji, kina, galerii sztuki czy usług sportowych. Poza tym jest dobrze zarządzana. Piotrkowska z kolei nie jest zarządzana, nie ma ciekawej oferty. Dlatego przegrywa w walce o klienta. To nie jest wina Manufaktury, że jest atrakcyjniejsza od Piotrkowskiej, ale wina władz miasta, że nie potrafią zarządzać swoją jedyną ulica handlową i doprowadzają ją do ruiny.

  • Maciej pisze:

    zlikwidowałbym ruch samochodowy i ustawił więcej ogródków restauracyjnych w okresie letnim

  • Franciszek Sterczewski pisze:

    tłumaczę się z mojego poprzedniego komentarzu:
    Widać, że autor tekstu nigdy nie był w Poznaniu, ani na placu Wolności. Ów plac jest miejscem tragicznym, pustynią tranzytową, na której nic nas nie zatrzymuje, nie ma gdzie usiąść (brak ławek) i nic się nie dzieje. Doskonały przykłąd wykorzystanego potencjału. „Sztuka” (sic!!!) nowoczesna??? Błagam!
    Plac Wolności to problem, który od 3 lat staramy się wraz z przyjaciółmi wspólnie rozwiązywać, choćby tymczasowo. np. poprzez akcje Piknik na Placu Wolności, która miała już 3 odsłony.
    pozdrawiam z Poznania
    http://vimeo.com/29571411
    http://www.facebook.com/media/set/?set=a.4727628834997.2196157.1422971590&type=3

  • ten sam co wyżej - Franek z Poznania pisze:

    Proszę się nie obrażać, tylko zrozumieć, że mieszkam w Poznaniu, codziennie mijam ten plac i niestety nie jest to plac z powyższego tekstu.
    Od trzech lat razem z wieloma osobami próbujemy zmienić ten obraz nędzy i rozpaczy planistycznej. Gdyż wbrew temu co sugeruje tekst – jest to miejsce (podobnie jak cała poznańska przestrzeń publiczna) jest obojętne miejskim władzom. „okoliczne lokale” ??? wokół całego placu są wyłącznie banki. Jedynie na tarasie Arkadii są stoliki (Przylądek Arkadia, to bardzo fajna akcja Epiku). Ale pomiędzy Arkadią i fontanną- prosze mi wierzyć nic się nie dzieje. „Świetna mała architektura” ???
    Na tym POZ-BRUKOWYM placu są 3 (trzy) ławki i 2 (dwa) złamane kosze na śmieci. Poza tym Poznanska Estrada przejęła kuratele nad placem Wolności 1 grudnia 2012, a tekst jest z października 2012…
    http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/1611015,poznan-miasto-oddaje-stary-rynek-estradzie,id,t.html
    Z całym szacunkiem, ale porównanie placu Wolności do Trafalgar Square jest jakąś nieszczęśliwą i zabawną pomyłką. Absolutną bzdurą, niestety. Niewierze, że ktoś kto był na placu Wolności mógłby się tak pomylić.

    Przepraszam jeśli „zabrzmiałem” impulsywnie. Pozwaliłem sobie na komentaż, nie dlatego by hejtować, ale dlatego, bo szanuję Was i śledze to co robicie, więc ciężko się zdziwiłem jak to przeczytałem. Zapewniam, że gramy do tej samej miejskiej bramki;)

    polecam się na przyszłość w temacie tego placu i nie tylko
    (polecam linki załączone pod wcześniejszym komentarzem)

    pozdrawiam serdecznie

  • Piotr pisze:

    Bardzo chciałbym żeby powstał tam budynek który z jednej strony będzie dostępny bezpłatnie dla wszystkich: czytelnie, miejsca spotkań dla NGosów, przestrzeń do gier planszowych, strefa wifi, galeria sztuki itp
    Z drugiej strony będzie utrzymany przez wynajęcie nowoczesnej, prestiżowej przestrzeni biurowej. Być może powinno to być partnerstwo publiczno- prywatne

  • Krzysiek pisze:

    Plac z widokiem na blokowisko.Poproszę pare ładnych budynków wkoło z punktami gastronomicznymi a będę odwiedzał to miejsce.

  • hanna pisze:

    wiecie dlaczego tak sie dzieje?tracimy jako naród tożsamość,inne narody ją podtrzymuja,chronią.chyba naszymi głowami rządzą siły nieczyste,jaka szkoda,a mamy tak zdolnych Polaków,tylko „gdzie” Oni są??????W miejscu tego sklepu otworzyli chyba coś w rodzaju SEXszop,….afe,nasze dzieci to nie panienki do wynajmu….afe

  • Artur Paulat pisze:

    Wolałbym żeby „Emilia” stała tam gdzie ją wybudowano, ale gdyby rzeczywiście miano ją wyburzyć to pomysł jej przeniesienia w inne miejsce rzeczywiście ma sens. Chylę czoła przed tymi którzy chcą naszą „szklaną Emilkę” uratować i mam nadzieję że się to uda bez względu czy będzie stała tu czy tam. Oby tak dalej !.

  • uasic pisze:

    Rewelacja, będą kolejne kilometry dziadowskiej drogi, żeby można się było przepychać z pieszymi.

    Dziękuję, jeżdżę dalej jezdnią.

  • Mike pisze:

    Nie rozumiem po co wytyczanie na Andersa oddzielnych ddr skoro miejscami jest tam na tyle szeroko, że można wymalować pasy rowerowe, ewentualnie wymalować same śluzy na skrzyżowaniach bez pasów. Problem jest tylko na wiadukcie, ponieważ trzeba być „wtajemniczonym” żeby wiedzieć jak wjechać tam na ddr jadąc w kierunku północnym, dlatego należy jeździć jezdnią. A w sprawie dokładania szybek w sygnalizatorach to nie od dziś wiadomo że w Warszawie „niedasie” i trzeba „milionów” na przebudowę całej sygnalizacji na skrzyżowaniu.

  • Anna pisze:

    Jestem przeciw, takie rozwiązanie w których każe się dzielić rowerzystom i pieszym chodnik są złe z samego założenia, dziwie się że grupa wytepuje z taką inicjatywą. pewnie ,,ale akurat w tym miejscu…” ja się nie zgadzam. Dlaczego tak wiele osob uwaza ze każdy chodniczek szerszy niz 1,5-2m to ,,marnowanie miejsca” trzeba go koniecznie oddać jako miejsce na parking albo wyrysować pas rowerowy?

  • ~Oth pisze:

    Jeśli rozwiązaniem dla korków w centrum Warszawy według HGW ma być brak miejsc parkingowych, to przekształcanie placu bankowego w plac dla pieszych wpisuje się w jej politykę.
    Moim zdaniem, trzeba się zdecydować które miejsca przekształcić dla ludzi, a które przekształcić dla samochodów i komunikacji. Plac Bankowy jest punktem przesiadkowym i niech nim będzie. Więcej, zrobić tam parking podziemny dla urzędu miasta i przenieść na niego postoje autokarowe z placu Teatralnego.

  • Tomek pisze:

    Wyłączenie wybranych obszarów z ciszy nocnej naruszy dobra tych, którzy obecnie posiadają mieszkania w tych obszarach, i które je kupili zakładając istnienie ciszy nocnej. Będzie to niejako działanie prawa wstecz.

    Rozwój Warszawy nie musi oznaczać powiększania stref hałasu, bo wiele form rozrywki z hałasem się nie wiąże. Imprezy muzyczne – z wyjątkiem masowych – można organizować w pomieszczeniach zamkniętych, nieemitujących hałasu na zewnątrz.

  • Anna pisze:

    Bardzo popieram. Tam przejście jest potrzebne na wczoraj, przecież to skandal jak to wygląda, a w skali wydatków miasta namalowanie pasów i sygnalizacja to mniej jak spluniecie Władze wolą tylko mówić a nic nie robić. Na co tu czekać? Na zgodę i aprobatę kierowców?

    • Iwona pisze:

      Dokładnie, codziennie przemierzałam rowerem drogę z Powiśla do Kinoteki. Przejście podziemne mnie zawsze zatrzymywało na schodach z rowerem. Nie było innej opcji. Moim zdaniem to skandal, by w tak wielkim mieście nie było alternatywy w ścisłym centrum dla rowerów i niepełnosprawnych.

  • Piotr pisze:

    Przeintelektualizowana analiza prostych zjawisk. Wwa była zamkniętym miastem (obowiązek meldunkowy). Otworzyła się stosunkowo niedawno i słoicyzm jest konsekwencją tego faktu. Z resztą, te antagonizmy to raczej domena mediów i internetów, które budują fałszywe wrażenie, że problem jest. Kto doświadczył nieprzyjemności z tego tytułu w realnym (a nie wirtualnym) świecie, niech pierwszy rzuci marynowanym śledzikiem.

    A neon jest zmarnowaną szansą i kolejnym dowodem na słabość internetowych plebiscytów (autorzy zorganizowali akcję żebrolajkową). Migracje do miast nie są jakimś niezwykłym zjawiskiem i za parę ładnych lat przekaz się zdezaktualizuje. Zamiast być symbolem miasta, neon będzie nam przypominał, jakie głupoty nam kiedyś zaprzątały głowę 🙂 O ile w ogóle ktoś będzie chciał taki zdezaktualizowany przekaz utrzymywać przy życiu.

    Szkoda.

  • xxx pisze:

    O co ten krzyk. Tak na prawdę mało jest prawdziwych rodowitych Warszawiaków większość jest ludnością napływową która napłyneła do stolicy po wojnie udającą rodowitych Warszawiaków ukrywających prawdziwe swoje pochodzenie. Słoiki jeśli większość wybrała niech zostaną, jednak i tak symbolem Warszawy dla mnie będzie SYRENKA.

  • Maja pisze:

    Symbol Warszawy powinien byc trwały a nie oparty na chwilowej modzie a raczej trendzie jakim są SŁOIKI. Głosowałam za czymś trwalszym co nie zmieni się za rok i będzie aktualne nawet za 10 lat i więcej.
    Zawsze gdy dzwonię do domu dzwonię + 48 22

  • Warszawianka pisze:

    W powyższym artykule jest trochę przesady i krzywdzących opinii w stosunku do mieszkańców Warszawy. Są tacy warszawiacy, którzy bardzo lubią Łódź, np. ja czasami mam tak dość Warszawy, że myślę, żeby przeprowadzić się do Łodzi. To potencjalnie wspaniałe miasto, tylko musi mieć bardzo dobrego gospodarza, który je uporządkuje.
    A co do wspomnianych Krakowa i Wrocławia – dawno już w nich nie byłam. Kraków kiedyś kochałam, ale ostatnio coraz jakby mniej. Obecnie znam to miasto głównie z serialu TVN „Wydział śledczy W11”. Serial ciekawy, ale pokazany w nim Kraków wygląda dość paskudnie. Wydaje mi się, że rzeczywistość w Krakowie poza obszarem Starego Miasta i Kazimierza wygląda nie lepiej niż Łódź, na którą wszyscy tak psioczą.

  • Barbapapa pisze:

    Widzę, że ścierają się ze sobą dwa światy: warszawiacy, którzy kochają Warszawę jaką była przed wojną, jej klimat i piękno, chcący przywrócić jej blask, i warszawianie, którzy najchętniej przerobili by miasto na jakieś inne, najlepiej europejskie, amerykańskie, lub w ostateczności w Dubaj. Ściera się pogląd, że miasto jest dla ludzi, z poglądem, że to ludzie mają się podporządkować rozwojowi miasta (jakkolwiek by ten rozwój rozumieć). No cóż… jeden powie: wojna pokoleń, drugi: zwycięży silniejszy. Czas pokarze, choć mi osobiście bliżej jest do miasta Bazyliszka, Konstytucji 3 maja i chłopaków w visami w ręku, niż do wykorzenionego przyjezdnego, nazwanego czasem niesłusznie „słoikiem”, czasem nie mówiącego po polsku, nie utożsamiającego się z miastem, w którym mieszka, ze słuchawkami na uszach, popalającego skręta, bawiącego się do późna w knajpach i gnającego rano z zaspanym kubkiem ze Star Bucksa do korporacji, by robić za szybko zużywalny trybik w wielkiej machinie biznesowej, gdzieś pomiędzy 30 i 31 piętrem drapacza chmur. 🙂

  • Ela pisze:

    Zgadzam się z Tomkiem. w 100%. Zapewne, po tekście sądząc pan redaktor entuzjasta dyskotek na bulwarach sam w tej w okolicy nie mieszka. Punkt widzienia zależy od punktu siedzenia. A tak przy okazji to lomot basów z cypla , jak dobrze pokręcą-(vide 6 lipca- horror, do 3 rano), słychać aż na Górnym Mokotowie.
    Skoro już teraz służby miejskie właściwe sobie nie radzą z nocnymi hałasami, to biorąc pod uwagę inwencję wlaścicieli dyskotek i pubów w montowaniu mocnego nagłośnienia, wyłączenie ” wybranych obszarów” z ciszy nocnej skutkowałoby w efekcie łomotem w całym mieście.

  • Ela pisze:

    A kto pokryje koszty przeprowwadzki tym, którym zniosą ciszę nocną tam gdzie mieszkają . Pan redaktor?
    Ciekawe zresztą, czy Pana , panie redaktorze mieszkanie ta sytuacja też obejmuje. Czy tylko chodzi się pan tam bawić.

  • FauxNews pisze:

    Niestety to co mówi Pan Jakiel, jest niczym innym jak zwykłym mówieniem: „tak jest i tak ma być, a jak się komuś nie podoba, to niech się wypowiada”.
    Takie są założenia, i jeśli coś zmienimy to nasze założenia się nie sprawdzą, a więc oponentom dziękujemy.
    Kłopot w tym, iż w żaden sposób nie rozwiewa on obaw mieszkańców.
    Oczywiście możemy tu się zasłaniać dobrem całego Targówka i ościennych, tyle tylko, że jest jeszcze takie kłopotliwe zjawisko jak ludzie którzy mieszkają w okolicy planowanej inwestycji.
    Lecz zamiast ich wysłuchać i pójść gdzie trzeba na kompromis, to spycha się ich w niebyt i uznaje, że nie istnieją.
    Hola hola Panowie!
    Nie zapominajcie, że nie macie przed sobą dzieci, ale pewnych siebie ludzi z ponoć niebezpiecznego rejonu.
    Nie chcielibyście zapewne by nagle na drodze spychaczy stanął zdesperowany tłum.
    I nie ma się tu co dziwić, że ludzie nie chcą trasy w jej obecnym kształcie, bo któż by chciał kilkanaście metrów od okna trasę szybkiego ruchu z obskurnymi ekranami?

    Obecnie Szmulowizna cieszy się ciszą z rzadka przeplataną szumem pociągów, lecz Wy chcecie to ludziom odebrać, motywując to korzyściami które protestujących nie dotyczą.
    A tak, Panowie się nie robi.
    Po prostu nie robi.

  • a. pisze:

    Tu nawet nie chodzi o to, że grupa ludzi broni swojego interesu. Broni interesu nas wszystkich i całej Warszawy – po to, żebyśmy mieszkali w mieście, w którym chce się przebywać, do którego chce się przyjechać. To jest możliwe tylko wtedy, kiedy projektować miasto będą architekci i urbaniści, a nie drogowcy, dla których jedynym sukcesem jest to, żeby swoim samochodem dojechać jak najszybciej z Targówka do centrum, i przy okazji zalać całe śródmieście masą samochodów. Nie taka jest oficjalna polityka miasta i nie tak się organizuje centrum miasta w XXI wieku.

    • WW pisze:

      Zgodzę się co do intencji mieszkańców, ale nie mam najmniejszego przekonania co do słuszności tezy, że miasto mają budować wyłącznie architekci i urbaniści. Ba! Uważam, że to byłaby taka sama katastrofa, jak w przypadku kiedy o przestrzeni publicznej decydują drogowcy. Był już czas w historii tego miasta, gdy o jego kształcie decydowali wyłącznie architekci i urbaniści. Dzięki nim mamy martwe kwartały wzdłuż Brackiej, monokulturowe osiedla wyprane z każdej funkcjonalności prócz mieszkalnej i parkingowej jak Ursynów, Tarchomin czy Gocław, koszmar osiedla Za Żelazną Bramą, trupi powiew placu Powstańców Warszawy czy pl. Defilad. Praktycznie cała ta Warszawa, której nie lubimy jest dziełem branży. Oddać im miasto, by nam zaprojektowali i wybudowali? Ja nie piszę się na powtórkę z rozrywki.

      Architekt i urbanista jest jak kierowca autobusu – prowadzi go bezpiecznie przed siebie, ale to nie kierowca decyduje o tym, dokąd autobus ma jechać. Decydują o tym pasażerowie.
      My, mieszkańcy Warszawy, jesteśmy tymi pasażerami.

  • bockowski pisze:

    Chciałem podziękować za udane działania [przerwanie marazmu społecznego dotyczącego naszego miasta] w imieniu Rady osiedla; Koszyki;i własnym . Działania i decyzje władz i urzędników dotyczące Osi Saskiej [Podwale] Osi Stanisławoskiej,Plac Zbawiciela,Plac Poltechniki.skwer 3batalionu pancernego ;Golski; itd. dowodzą .Słuszności i celowości naszych działań. Decyzje powinny być transparentne i podlegać konsultacją społecznym.Jaskrawym przykładem gwałtu Decydencko Urzędniczego jest Park Krasickich o Podwalu to już szkoda mówić wyrachowana gra na linii Ratusz-Wojewoda . Zmieniajmy wspólnie ten chory układ dla Dobra naszego miasta Warszawy i jego mieszkańców-z pow. Marek Boćkowski

  • Lewica2018 pisze:

    Odbudować Sobór Aleksandra Newskiego na Placu Piułsudskiego i przywrócić w ten sposób wielokulturowe bogactwo Warszawy w szerokich panoramach widokowych. Odbódować wolno stojacą dzwonnice soboru z carillonem odgrywajacym każdego dnia Odę do radości i Mury runą Jacka Kaczmarskiego. Na dzwonach umiescić sentencje odnoszacą się do Karty Praw Podstawowych UE i Karty Narodów Zjednoczonych. Oś saska to miejsce symboliczne, gdzie powinnosię przenikać prawo i kultura o najwyzszych standardach. Minimum zaś komercji i urzedniczych biurowców z parkingami.

  • Lewica2018 pisze:

    Odbudować Sobór Aleksandra Newskiego na Placu Piułsudskiego i przywrócić w ten sposób wielokulturowe bogactwo Warszawy w szerokich panoramach widokowych. Odbódować wolno stojącą dzwonnice soboru z Carillonem odgrywajacym każdego dnia Odę do radości i Mury runą Jacka Kaczmarskiego. Na dzwonach umiescić ornamentykę i sentencje odnoszacą się do Karty Praw Podstawowych UE i Karty Narodów Zjednoczonych. Oś Saska to miejsce symbolicznej przestrzeni publicznej, gdzie powinno się przenikać i wzajemnego oddziaływać prawo i kultura o najwyższych standardach. Minimum zaś komercji i urzędniczych biurowców z opustoszałymi po 15-stej parkingami.

  • Lewica2018 pisze:

    Należy odbudować wszystkie ważne obiekty dziedzictwa kulturowego Warszawy, bez czerpania przy tym z idei nacjonalizmu. Pałac Saski i Bruhla jak i Sobór Aleksandra Newskiego. Przeznaczeniem tych obiektów powinny być ważne funkcje edukacyjno-symboliczne: Muzeum Martyrologii Narodów Europy a cerkiew pod ekumeniczną Katedrę Wojska Polskiego. Wolno stojącą dzwonnice soboru wyposażyć w nowoczesny Carillon koncertowy, odgrywający w południe i o godzinie 17. 00 melodię hymnu Europy Odę do radości, a o godz. 20.00 Rotę Marii Konopnickiej oraz przystosować dzwonnicę do pełnienia funkcji odpłatnej wieży widokowej. Na dzwonach umieścić ornamentykę i sentencję nawiązujących do preambuły i zasad Karty Narodów Zjednoczonych oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Przywróci to Warszawie wielokulturowe bogactwo krajobrazu miasta w szerokich panoramach. Pełna rekonstrukcja placu Piłsudskiego z 1918 roku ma głęboki sens, jako miejsca historycznie symbolicznego, jako trwałej zachęty w pełnym wykorzystaniu dzisiejszych szans: tworzenia, odbudowywania i modernizowania w oparciu o najwyższe standardy. Kształtowania wolności inspirowanej Kartą Narodów Zjednoczonych i Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Pozytywnego wzajemnego oddziaływania prawa i kultury wyższej w narodowej przestrzeni publicznej; kształtującej otwarte, tolerancyjne i pozbawione kompleksów społeczeństwo…

  • Lewica2018 pisze:

    Należy odbudować wszystkie ważne obiekty dziedzictwa kulturowego Warszawy, bez czerpania przy tym z idei nacjonalizmu. Pałac Saski i Bruhla jak i Sobór Aleksandra Newskiego. Przeznaczeniem tych obiektów powinny być ważne funkcje edukacyjno-symboliczne: Muzeum Martyrologii Narodów Europy a cerkiew pod ekumeniczną Katedrę Wojska Polskiego. Wolno stojącą dzwonnice soboru wyposażyć w nowoczesny Carillon koncertowy, odgrywający w południe i o godzinie 17. 00 melodię hymnu Europy Odę do radości, a o godz. 20.00 Rotę Marii Konopnickiej oraz przystosować dzwonnicę do pełnienia funkcji odpłatnej wieży widokowej. Na dzwonach umieścić ornamentykę i sentencję nawiązujących do preambuły i zasad Karty Narodów Zjednoczonych oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Przywróci to Warszawie wielokulturowe bogactwo krajobrazu miasta w szerokich panoramach. Pełna rekonstrukcja placu Piłsudskiego z 1918 roku ma głęboki sens, jako miejsca historycznie symbolicznego, jako trwałej zachęty w pełnym wykorzystaniu dzisiejszych szans: tworzenia, odbudowywania i modernizowania w oparciu o najwyższe standardy. Kształtowania wolności inspirowanej Kartą Narodów Zjednoczonych i Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Pozytywnego wzajemnego oddziaływania prawa i kultury wyższej w narodowej przestrzeni publicznej; kształtującej otwarte, tolerancyjne i pozbawione kompleksów społeczeństwo…

  • Michał Anioł pisze:

    Jeśli już odbudowyać tzw pałac saski w klasycystycznej postaci, to warto by dodać jedno piętro więcej. Zwiększy to funkcjonalność i estetykę pałacu. W każdym razie warto zastosować konstruktywną odbódowę, zwłaszcza w odniesieniu do kororystyki pałacu. Pomysł odbudowy Soboru wydaje mi się szokującym, chociaż z drugiej strony Warszawa napewno zyskała by estetycznej i turystycznej wartości w oczach Rosjan.

  • warszawianka pisze:

    Szanowni Państwo, podlinkowanie strony os-saska.waw.pl (powyżej) jest nieprawidłowe, gdyż pojawia się informacja, że takiej strony nie znaleziono.

  • Aleksandra pisze:

    Nie tak do końca z tym brakiem reklam w Mediolanie. Owszem, płachty nie są tak wszędobylskie, jak u nas, ale podczas jesiennej wizyty w stolicy mody byłam świadkiem przesłonięcia sporej cześci fasady Duomo reklamą smartfona.

  • jt pisze:

    Mam nadzieję że podobne opinie pojawią się ws. Planu Miejscowego Powiśla Południowego, a zwłaszcza pożal się boże tzw. ogródka jordanowskiego – “to jest centrum, a nie działka w lesie”…

  • Marcelina pisze:

    Banner Partii Zieloni wisiał tylko dwie godziny podczas trwania wydarzenia w kawiarni. Naprawdę stawianie go na równi z bannerami, które trwale zaśmiecają przestrzeń jest głęboko niesprawiedliwe i jest manipulacją. Bo czym innym jest wywieszenie banneru na czas trwania wydarzenia, które rozpoczyna kampanię wyborczą, a czym innym trwałe zaśmiecanie miasta.

    • Witek pisze:

      Czyli zaśmiecanie miasta jest nie do zaakceptowania, ale zaśmiecanie miasta „tylko na chwilkę” jest już okej. Ciekawe podejście. Ma nawet swoją techniczną nazwę: hipokryzja.

  • Paul pisze:

    Jakiekolwiek porównywanie Warszawy do Paryża jest grubo nie na miejscu! Paryż może i jest brudny ale Warszawa nie ma w ofercie prawie nic ! Mozna odbydowywać pałace i zamki ale nijak sie one wkomponuja w reszte betonowej zabudowy. Temu miastu nic nie pomoże bo trzebaby je od nowa zburzyc w kilku miejscach i pomyslec jeszcze raz nad planem zagospodarowania przestrzennego !

  • Macek pisze:

    Kiedyś za czasów ZSRR „centrala” wpadła na pomysł, że będzie karmić bydło kiszonką drzewną.
    Kiszonka drzewna z założenia miała być o wiele tańsza niż normalna pasza, bo przecież pozyskiwana z drzew. Dzieki temu sowiecka gospodarka miała być jeszcze bardzie wydajna.
    Efekt ? W niedługim czasie po wprowadzeniu rewolucyjnego rozwiązania był niemal totalny pomór bydła w ZSRR, padły konie i krowy. Zabrakło więc sił napędowych do prac w polu oraz mleka i mięsa.

          • Jan Jansen pisze:

            Powiedział co wiedział. Przykład był ładny, choć pełnej analogii nie ma – skutków dużych rewolucji wypatruje się po dekadach a nie po roku, pominięto w artykule wydatki na leczenie skutków życia wśród dużej ilości aut, naprawy dróg etc. @o3r, spróbuj nie ZSRRać z oburzenia.

  • lewica to nie moja religia pisze:

    W socjalizmie wymyśla się jeszcze wieksze bzdury, wyobraźcie sobie że w ZSRR partia ustaliła na jaką głobokość rolnik ma orać ziemię. Spowodowało to kryzys i głod bo jak wiadomo ziemia ziemi nie równa bo kamienie czy piach. Nieprzestrzeganie „regulacji” groziło sądem za sabotaż socjalizmu. Teraz najśmieszniejsze, komunizm wcale się nie skończył lecznprzeniósł się na zachód i zmienił formę np. „walkę uciskanych robotników z wyzyskiwaczami” zastąpiono „walką kobiet z szowinistycznymi mężczyznami” lewicowość zawsze musi z czymś walczyć, musi mieć zajęcie. Kiedyś walczono z kułakami, niebieskimi plataki teraz z kibolami.. lud musi mieć wroga

    • :-) pisze:

      Lud musi mieć wroga. Na przykład mityczne feministki, przez które biednemu misiowi tak w życiu źle.

    • mhkgh pisze:

      Nigdy nic takiego nie było! Nie pisz bzdur! ZSRR to był kraj absurdów. Jednak coś się tobie dzieko pomyliło.

  • Pirx pisze:

    a może by tak zacząć od skopiowania tamtejszych rozwiązań podatkowych ?

    bilety tramwajowe później …

  • Łukasz pisze:

    Niestety, ale tekst jest bardzo nierzetelny. Zacznijmy od tego że nie ujawnia kosztów funkcjonowania transportu publicznego w Warszawie i Tallinie. Według oficjalnych danych stolica Estonii ma 470 000 mieszkańców gdy nasza stolica ma ich ponad 1700000 co nie uwzględnia okolic aglomeracji gdzie dociera druga strefa. Statystycznie każdego dnia warszawskie metro obsługuje więcej pasażerów niż Tallin ma mieszkańców.
    Wybaczcie, ale nie ma sensu się więcej pastwić nad tym tekstem. Przedstawcie liczby a później mówcie o sensowności operacji i straszcie „budżetami”.

    • Witek pisze:

      Artykuł nie traktuje o kosztach, ale o przychodach. Zniesienie opłat za bilety w Warszawie spowoduje konieczność dopłacenia dodatkowo nawet 800 mln do transportu zbiorowego, bo tyle wynoszą dziś przychody ze sprzedaży biletów ZTM. Żaden ze zwolenników bezpłatnej komunikacji nie wskazał dotąd skąd weźmie tyle kasy na nowe dopłaty do zbiorkomu. Może będzie Pan pierwszy?

      • Łukasz pisze:

        Panie Witoldzie,
        Miałem nadzieję, że będzie miał Pan na tyle dużo honoru by nie bronić absurdów, o których Pan pisał. Jako, że odpowiedział Pan na mój komentarz, niestety, czuję się wywołany do tablicy.
        Mówi Pan, że artykuł nie traktuje o kosztach ale o przychodach. Kwestią rzetelności, lub braku elokwencji, jest to, że pisze Pan o jednym nie wspominając o drugim. W ten sposób można każdą rzecz przedstawić w sposób, w jaki podoba się autorowi. Każde przedsiębiorstwo, które działa na rynku ma przychody i koszty, kiedy się mówi o przychodach nie można zapominać o kosztach i vice versa. To, co Pan zrobił to zwykła manipulacja.
        Jeśli sili się Pan na rzetelność to należy też przedstawić drugą stronę medalu, a mianowicie że przychody ze sprzedaży biletów ZTM pokrywają około 30% kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej w Warszawie. Wspomniane 800 mln zł to i tak nic w porównaniu do ponad 2,38 mld zł przeznaczonego na transport. Są to oficjalne szacunki ZTM na 2013 rok. Z prostego rachunku wynika, że pozostałe 70% i tak jest już dopłacane do transportu i oznacza „katastrofę budżetów kultury, edukacji, służby zdrowia, inwestycji”.

        Jako, że dyskutujemy o braku rzetelności autora, nie czuję się w obowiązku a tym bardziej nie dam się wmanewrować w dyskusję na temat „kto do tego dopłaci”, ponieważ wszyscy warszawiacy już za to płacą, czy chcą czy nie, czy korzystają z transportu publicznego czy nie.

        • Ania pisze:

          Panie Łukaszu wielkie brawa 🙂 jak to miło poczytać wreszcie coś mądrego 🙂 ma Pan absolutną rację i zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał. Pozdrawiam serdecznie 🙂

        • Jar pisze:

          Pomimo, że przy sumie 2,38 mld te 800 mln wypada blado, to wciąż jest 800 milionów złotych, które można przeznaczyć na remont dróg, zabytków, zakup sprzętu dla szpitali itd.

          Poza tym jakie byłyby faktyczne korzyści z darmowych środków komunikacji? Zakup biletu miesięcznego to znacznie mniejszy koszt niż benzyna, którą Kowalski wydaje na dotarcie do pracy, także skoro nie przesiadł się do tej pory, to nawet darmowym tramwajem nie pojedzie, co udowodnił ten test w Tallinnie. Do tego, przy „darmowej” komunikacji jeżdżący samochodem Kowalski będzie dopłacać więcej do usługi, z której nie korzysta…

          Miasto lepiej skupiłoby się na egzekwowaniu podatków. Jak ktoś pracuje w Warszawie to niech tam odprowadza podatek dochodowy i tam się melduje, liczba faktycznych mieszkańców znacznie przekracza 1,7 mln, o tym mówiono już dawno dawno temu, kiedy jeszcze mieszkałem w Warszawie i mnie to interesowało.

  • Janusz pisze:

    Na stronie wschodniej na odcinku od Hozej do Placu Konstytucji ostatnio wkopywano jakieś nowe przewody. Powierzchnia z kostki wyglądała potem jak kamienne kartoflisko. Ktoś to jednak zauważył i ekipa tych samych partaczy niby to poprawiała, „żeby sie Obama ni potknal” , komentowali, ale nadal, szczególnie przy Wilczej stan chodnika jest skandaliczny. Kto odbiera te roboty w imieniu miasta? Powinien natychmiast wylecieć z pracy, a przedtem pokryć z własnej kieszeni finalna naprawę chodnika.

  • mateusz pisze:

    Same ławeczki oczywiście nie wystarczą, ale dobrze że się pojawiają, w Warszawie w wielu miejscach gdzie chciałoby się przystanąć ich nie ma.

    • WW pisze:

      No jasne, nie potępiamy ławeczek w czambuł. Tylko to, że ławeczki są zwykle jedynym pomysłem na zarządzanie przestrzenią miejską. Włodarze miejscy, a także wielu urbanistów, mają przekonanie, że jak się nawsadza ławek i krzesełek na ulice i place, to będziemy mieli Paryż nad Wisłą.

  • jacek pisze:

    Czy rewitalizacja ogrodu się oplacała okaze sie za rok, moze dwa lata. Śmiesznym jest wyciąganie teraz pochopnych wniosków. i ciekawe gdzie w artykule wzmianka o nowym regulaminie w którym nie ma miejsca dla psów i ogród jest na noc zamykany co jest absurdalne bo w nocy nie można wrócić do domu z pracy z ratusza np na nowr miasto… żenada

    • witek pisze:

      Remont się udał. Widać to po frekwencji, ciszy hejterów, a nawet po przychylnych recenzjach Gazety. Nie trzeba czekać dwóch lat – widać to nawet gołym okiem. I to nie są „pochopne” wnioski z pierwszego dnia po otwarciu, ale z pierwszego półrocza funkcjonowania (częściowo nawet roku funkcjonowania, pierwszy fragment ogrodu otwarto przecież jesienią 2013).
      A regulamin to z kolei zupełnie inny temat. Swoją drogą ciekawe, że na konsultacjach regulaminu nie było zbyt wielu „aktywistów”. My tam byliśmy i widzieliśmy ilu było zainteresowanych regulaminem – garstka. A jak regulamin wejdzie w życie, to dopiero będzie awantura.

  • Ars pisze:

    Proponujecie jeszcze więcej parkingów (i, co za tym idzie, samochodów) w ścisłym centrum?!
    Bardzo dobrze że nie powstał tam parking! Zgodnie ze strategią* rozwoju transportu mamy ograniczać wjazd samochodów do centrum.

    • WW pisze:

      Nie. Proponujemy wykorzystanie istniejącej konstrukcji stacji pod parking po to żeby ograniczyć parkowanie na powierzchni.

      Dodam, że napisaliśmy o tym w tekście. Tam powyżej jest.

  • karol pisze:

    A moim zdaniem zupełnie nie. Anonim robi założenie, że dzisiaj rządzący politycy są jakby odwieczni, już się oderwali, przychodzą znikąd. Tak nie jest – w końcu miasta przez cały czas się zmieniały, nie jest tak, że nic się nie działo. Aparat przestał rozumieć potrzeby mieszkańców, bo utknął, mówiąc w ogromnym skrócie myślowym, w latach 90tych. Natomiast „społeczeństwo obywatelskie” nie powinno się z tymi nierozumiejącymi przenikać. Jakby to były inne kasty. To jest chore założenie, że polityka to jakaś zupełnie nieczysta sfera. Że do władzy nie można iść, żeby realizować swoje pomysły. Do władzy zawsze się „pcha”. A przecież Anonim wychodzi z założenia o potrzebie pozszywania pęknięcia. Czemu aktywiści we władzach, którzy wychodzą z założenia, że warto rozmawiać nie mają sprzyjać społeczeństwu obywatelskiemu? Dlaczego zresztą na miejsce działaczy, którzy poszli do władz, nie mieli by się pojawić nowi? Z jakiego powodu autorzy traktują „społeczeństwo obywatelskie” jako monadę oddzieloną od „polityki”? Przy założeniu, że jak ktoś jest politykiem, to NIGDY nie można mu wierzyć możemy sobie w ogóle darować demokrację. Ba, przyjmując to założenie, czemu wierzyć „miejskim aktywistom” – są jeszcze bardziej nieprzewidywalni, bo nie muszą z nikim negocjować. TO RADYKAŁOWIE! Reasumując, ta argumentacja w moim przekonaniu jest jakimś myślowym potworkiem rozrośniętym z ziarenek prawdy. Bo prawdą jest, że aktywiści mogą osłabić na krótką metę swoje lokalne sprawy. Ale nie „społeczeństwo obywatelskie” lub „politykę”. Tak przynajmniej sądzę.

  • DD pisze:

    Te „domki” są obrzydliwe. Nie wiem, jakim trzeba być antyestetą, żeby w ogóle coś takiego zaprojektować, a potem to zaakceptować…i po trzecie za to zapłacić – ja, gdybym była w UE, to kazałabym zwrócić dofinansowanie za te ohydy.

  • jwas pisze:

    Mnie też „domki” bardzo się nie podobają. Zastanawiam się jednak nad efektywnością wentylacyjną alternatywnych rozwiązań. Być może na Zachodzie nawet współcześnie buduje się kratki, ale też często na zagranicznych stacjach ma się wrażenie, że powietrze jest zatęchłe. Zawsze chwaliłem sobie jakość powietrza na stacjach pierwszej linii w Warszawie. Może ta sprawa miała dla projektantów 2 linii wyższy priorytet niż wygląd zewnętrzny. Oczywiście, należało szukać kompromisu, który pozwoliłby swobodnie oddychać, ale nie psułby jednocześnie krajobrazu na powierzchni. Chętnie przeczytałbym bardziej techniczne zestawienie, gdzie porównana byłaby zdolność wentylująca instalacji w różnych miastach.

  • Jarosław Osowski pisze:

    Uderzenie z grubej rury w „Gazetę Stołeczną” z porównaniem do Radia Maryja (słodkie). Szkoda tylko, że autor przytoczył wyłącznie cytaty pod swoją tezę. Bo były też w tym samym okresie inne artykuły w „Stołku” – z pochwałami dla II linii metra (moje też). Każdy ma prawo do swojego zdania, ale kompletnie bezkrytyczne podejście do rzeczywistości nie najlepiej świadczy o autorze. Pozdr.

    • Witold Weszczak pisze:

      Tak, znamy pańskie artykuły. Zginęły w tłumie tych pozostałych. O! Maciej Nowak dziś napisał tekst do kolekcji…

  • Marcin pisze:

    Próba odwracania uwagi od problemu. Problemem jest wypisywanie bzdur w GS i warto się do tego odnieść, a nie przemilczać to i udawać, że cytowanie tych bzdur to „atak na Gazetę Stołeczną”.

  • Maciek pisze:

    Dzisiejsi „specjaliści” od zabytków, to kompletni INDOLENCI, debile, ćwoki ot co 🙁 przykra sprawa, po prostu przykra, kto i za co im płaci. Więcej nic nie napiszę, bo szkoda klawiatury. WON!! z tego kraju.

  • mateusz pisze:

    Ja w teorii jestem za odbudowaniem pałacu, ale w praktyce jestem przeciwko, z prostej przyczyny:istnieje obawa, że w polskim wykonaniu zostanie on odbudowany w stylu bazyliki licheńskiej, co byłoby wg mnie większym zbeszczeszczeniem niż nieodbudowanie.

    • Marek pisze:

      Pałac Saski trzeba odbudować dlatego że moim zdaniem ten kawałek kolumnady przy Pomniku Nieznanego Żołnierza nie prezentuje się zbyt elegancko. Poza tym kiedy patrze na przedwojenne zdjęcia to to mi serce ściska że tego Pałacu jeż nie ma .

  • Władysław Noakowski pisze:

    Uczniowie mego dziadka stryjecznego ś.p. prof.Stanisława Noakowskiego już nie żyją. Ich pokolenie odeszło a z nim zamiłowanie do zabytków naszej polskiej architektury i ich ochrona. Smutne, że inne nacje dbają o swoje a my nie potrafimy. Wstyd, powtarzam wstyd. Szkoda słów, nie jestem w stanie opisać moje oburzenie. PRL jak widać posiał szeroko i głęboko w umysłach obecnych tzw. „autorytetów”. A może rozpisać referendum na ten temat? Wynik można przewidzieć.

    • Piotr pisze:

      Ale jest nowe pokolenie, którego zależy. Nie daj zapomieć o dziadku. Jak mawiał bohater pewnego komiksu, idee nie umierają, one są kuloodporne. W tym przypadku i niestety, i na szczęście.

  • Marek pisze:

    Czy kamienicy przy ulicy Marszałkowskiej 66 nie da się przywrócić do stanu przedwojennego ? Była by to ozdoba dla Warszawy!!!!! Przecież zachowały się jakieś stare fotografie przedstawiające ten budynek !!!!

  • Andrzej Bruno pisze:

    Niestety artykuł jest niesprawiedliwy i mam wrażenie, że autor nie był obecny na (całej) dyskusji. Zarysowała się wyraźna granica pomiędzy „starą szkołą modernistyczną”, a młodym pokoleniem, które też zabrało głos (sam zwracałem uwagę m. in. na konieczność postrzegania Karty Ateńskiej jako dokumentu historycznego)….fakt, że wychowankowie czasów modernizmu trudno podejmują weryfikację własnych poglądów. Dyskusja była jednak ciekawa i nie tak jednostronna jak przedstawia to artykuł, co przemawia tylko na korzyść inicjatywy Saski 2018.
    A obawa co do jakości rekonstrukcji: niestety podzielam, wykonawczo to musi być realizacja na najwyższym poziomie architektonicznym i rzemieślniczym, inaczej będzie plastik, a tego chyba nikt nie chce…

    • WW pisze:

      Autor był na całej dyskusji i zauważył sprzeciw młodych – głównie niezwiązanych z mentorami. Artykuł nie jest relacją z debaty, ale skupia się głównie na problemie środowiska ekspertów.

  • folieflora pisze:

    Tu chyba nigdy nie byles w Paryzu skoro takie bzdury wypisujesz.

    Smiechu warte. Wez pojedz do jakiegos miasta i dopiero zacznij opisywac bo jak dotad to polowa Twojego artykulu ma sie nijak do rzeczywistosci.