Warszawa miasto dla ludzi

Oskarżony: galeria

Nie jest winą galerii handlowych, że są dobrze urządzone i dobrze zarządzane. Nie jest też ich winą, że ulice i place polskich miast są byle jakie i nikt nimi nie zarządza z myślą o ludziach.

Galerie zabijają miasto, bo przez nie pustoszeją ulice – takie opinie słychać w mediach. Za nimi idą postulaty rugowania galerii z centrów miast, albo w ogóle poza granice miasta. Jednak stawianie galeriom zarzutu, że są atrakcyjne dla mieszkańców to absurd! Idąc tym tropem można zaproponować żeby je zamknąć i wtedy ludzie nie będą mieli wyboru i będą musieli przychodzić na rynek, plac, ulicę. To jak zakazać pokazywania zagranicznych filmów w kinach po to zwiększyć frekwencję na polskich produkcjach.

Galeria Arkadia

Arkadia cieszy się popularnością

Ulice i place przegrywają konkurencję z galeriami, bo są po prostu nieatrakcyjne. Ludzie głosują nogami. Wychodząc na miasto wybierają się tam, gdzie przyjmowani są gościnnie, a nie są traktowani jak powietrze.  To z ulicami i placami trzeba coś zrobić. Prześladowanie galerii nie jest rozwiązaniem.

Atrakcja dla prostaczków czy wręcz odwrotnie?

W artykułach i komentarzach na temat galerii dominuje przemądrzały ton i mówienie o galeriach jak o komercyjnym badziewiu na poziomie brazylijskich seriali. Zaś o ludziach, którzy do nich przychodzą jak o prymitywach. Tymczasem miasto ma służyć ludziom. Takim, jakimi są, kropka. I jeśli chcemy żeby przychodzili na place i ulice (my chcemy) to trzeba je urządzać tak, żeby ci ludzie chcieli na nie przychodzić. W związku z tym ludzie muszą się czuć tam dobrze.  To wcale nie oznacza konieczności obniżania poziomu. Wręcz odwrotnie! Trzeba podnieść poziom przestrzeni publicznej do poziomu tych ludzi. To oznacza, że trzeba zapewnić tam czystość, ład, porządek, bezpieczeństwo, a także atrakcyjną i bogatą ofertę.

Galeria Arkadia

Galerie prawie nigdy nie świecą pustkami

Ulice i place w Warszawie mają całe odcinki pozbawione jakichkolwiek sklepów i usług. Zamiast nich w budynkach straszą urzędy, sądy, prokuratury albo po prostu mieszkania. Idąc Marszałkowską mijamy bank za bankiem, następnie przechodzimy obok banku, a za nim jeszcze jest siedem banków. Do tego ulice są takie jak opisujemy je na tej stronie: dziadowskie, zaniedbane, pełne ohydnych reklam i psich kup.
Trzeba tu dodać, że ulice nie są zarządzane, bo dla włodarzy naszych miast zarządzanie oznacza co najwyżej zamiatanie, zbieranie opłat i remont raz na dziesięć lat. To że ludzie tam nie przychodzą świadczy o nich źle, a nie dobrze!

Centralne ulice miasta to centrum... martwoty

Centralne ulice miasta to centrum… martwoty

Tymczasem na tle ulic galerie handlową są oazą czystości, porządku i bezpieczeństwa. Czy ktoś widział kiedyś w jakiejś galerii brud albo psie kupy? A szmaty z reklamami-samoróbkami, albo budę handlową? Sam fakt, że galerie mają toalety, już by wystarczył żeby wygrały z ulicami. Ale to jeszcze nic: proszę pamiętać o udogodnieniach dla matek z dziećmi, o atrakcjach dla dzieci, o udogodnieniach dla inwalidów. Do tego galerie mają odgórnie ustalone, dogodne dla klientów godziny działania i właścicielom sklepów nie wolno zamknąć sklepu wcześniej (czy słyszał ktoś o zamknięciu jakiegoś sklepu w galerii np. o19tej, albo w ogóle przed zamknięciem galerii?). Sklepy mają obowiązek być otwarte w weekendy.

Dbają o klienta, więc mają efekty
Ale przede wszystkim mają bardzo przemyślaną ofertę, skonstruowaną niezwykle starannie. Tu nie ma mowy o wynajęciu lokalu temu, kto po prostu zaoferuje wyższy czynsz. Potencjalny najemca musi złożyć do właściciela galerii pisemny wniosek i się w nim dokładnie wyspowiadać co chce oferować, w jaki sposób, jakie będzie sprzedawał marki itd. – jest do wypełnienia szczegółowa ankieta. Dlaczego? Bo żeby galeria dobrze funkcjonowała to muszą przyjść ludzie. A żeby ludzie przyszli do galerii musi być tyle a tyle punktów gastronomicznych, tyle a tyle sklepów takiej branży, tyle a tyle takiej, muszą być umiejscowione w takim a takim punkcie. Sklepy z towarami ciężkimi muszą być blisko parkingu, żeby nie trzeba było ich nosić, a z lekkimi mogą być w dalszej części itd. Właściciele galerii przeprowadzają badania ludności dzięki którym wiedzą czego ludzie potrzebują. Jeśli z badań wyjdzie, że w galerii jest potrzebna np. pralnia to właściciel galerii jest w stanie dać za darmo lokal pralni, bo to zapewni że ludzie będą przychodzić do galerii.

pseudo rewitalizacja Chłodnej

Martwa Chłodna: jedna z najbardziej nieudanych rewitalizacji w kraju.

Potem, kiedy już galeria działa ruch ludzi jest na bieżąco monitorowany. Sprawdza się czy sklepy zdają egzamin, czy są odpowiednio dobrane, czy preferencje ludności nie zmieniły się. Jeśli się zmieniły to najmniej atrakcyjny dla ludności najemca dostaje wymówienie, a na jego miejsce wchodzi taki, o którego ludzie proszą w ankietach (np. „brakuje mi tu punktu dorabiania kluczy”). Są nawet specjalne urządzenia do badania gdzie w obrębie galerii ludzie najczęściej przychodzą – tak! Opierają się one na założeniu, że każdy człowiek ma przy sobie komórkę i badają ile osób przyszło do tego sklepu, a ile do innego, ile spędzają czasu w tym sklepie, a ile w tamtym, czy dana osoba przychodzi więcej niż raz w to samo miejsce, czy przyszła tylko raz i więcej się tu nie pojawia.
Czy w takich warunkach ulice i place mają jakąkolwiek szansę konkurowania z galeriami? Przecież w porównaniu z galeriami ulice naszych miast to kompletny PRL. Gdzież im do takiej dbałości o klienta jak w galeriach.

Ale tu ładnie. Aż ręce opadają.

Osobnym zagadnieniem jest estetyka galerii. Warszawa nie ma do nich szczęścia – Arkadia i Złote Tarasy są królestwami blichtru na wysoki połysk. Kamienne posadzki przeglądają się w taflach szkła, a one w polerowanych poręczach. Do tego ozdoby i ozdóbki jak z cygańskiego pałacu, wieże, podświetlane fontanny, bulbiaste wypustki i jaskrawe kolory. Wszystko o czym może zamarzyć nowobogacki. Chyba to właśnie widoczny na pierwszy rzut oka kicz jest przyczyną niechęci elitarnych dziennikarzy i twierdzeń, że galerie są obiektem westchnień dla plebsu z aspiracjami. Trudno powiedzieć czy tak jest w istocie, bo przykłady galerii w Konstancinie (Stara Papiernia), w Łodzi (Manufaktura), Poznaniu (Stary Browar) i Wrocławiu (Renoma) pokazują, że galerie mogą być obiektami o architekturze wysokiej klasy i nadal przyciągają tłumy.

galeria handlowa od środka

Jednak jest faktem, że warszawskie galerie mogłyby się postarać o nieco mniej krzykliwą estetykę i że wcześniej czy później zalew niechętnych opinii dotrze do szerokiej publiczności, która wówczas przestanie uważać galerie za swoje i po prostu nie będzie tu przychodzić. Kto wcześniej to zrozumie ten wygra walkę o klienta w przyszłości. Na razie ten rodzaj estetyki odpowiada setkom tysięcy warszawiaków i pojawia się w serialach jako symbol wielkiego świata, a postulowane przez medialnych guru powroty do biedakslepów w Śródmiesciu nie mają miejsca, bo centralne ulice po prostu odpychają ludzi zapyziałością i nie mają im do zaoferowania tego wszystkiego, co jest w galeriach.

Zarządzanie ulicą – tak, to istnieje

Tu trzeba dodać, że w Paryżach i Londynach ulice handlowe są zarządzane przez te same firmy, które zarządzają galeriami. Tak, ulica jest zarządzana przez firmę. I zasady wynajmu lokali w parterach są dokładnie takie same jak w galerii. Lokale położone przy tej samej ulicy są zarządzane przez tę samą firmę. Są firmy specjalizujące się w sklepach ekskluzywnych, inne w sklepach dla szerokich rzeszy. I to po prostu działa – przecież w tych miastach nie ma problemu pustych ulic i placów.

Oxford Street fot. CoffeeChimp

Oxford Street fot. CoffeeChimp

Z pogardliwych wobec galerii komentarzy często przebija słabo zawoalowana niechęć nie do galerii jako takich tylko do komercji, albo w ogóle do kapitalizmu. Tylko że jak z tego wszystkiego widać komercja nie zabija, lecz wręcz odwrotnie: wymusza na właścicielach galerii wsłuchanie się w oczekiwania ludzi, szacunek dla ich potrzeb i w efekcie powoduje, że galerie żyją. Tymczasem w Warszawie lokale przy ulicach są własnością miasta. A miasto zarządza najmem w taki sposób, że wywiesza na drzwiach kartkę z informacją, iż dnia takiego, a takiego odbędzie się konkurs ofert na najem i kto da więcej ten wygra. I na tym się kończy zarządzanie przez miasto.

Dopóki tak będzie dopóty ulice Warszawy będą świeciły pustkami, a w niezagrożonych konkurencją galeriach będzie tłok.

Więcej na ten temat.

Zdjęcie z Londynu: CoffeChimp

Jedna odpowiedź na „Oskarżony: galeria

  • agentj pisze:

    Według mnie możliwość zaparkowania odgrywa tu ważną rolę. Tam gdzie nie mogę zaparkować, to po prostu nie robię zakupów. Jak ktoś może zostawić kilkaset złotych, to nie będzie dymał z zakupami autobusem przez pół miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt