Warszawa miasto dla ludzi

Pasaż Pucha

No, nareszcie! Nareszcie ktoś zwrócił uwagę na to, że rzecz nie w samej wymianie nawierzchni tylko w OŻYWIENIU ulicy. Dotychczas można było odnieść wrażenie, że ludzie nie są miastu do niczego potrzebni, bo władze, architekci, znawcy tematu wciąż tylko mówili o posadzce. Dyskusja o ulicach toczyła się wokół tego czy kamień ma być chiński czy strzegomski, tak jakby cała sprawa polegała tylko na tym żeby betonową kostkę i asfalt zastąpić granitem. Dlatego Warszawa powoli zaczyna wyglądać jak spółdzielnia pracy kamieniarzy, a na ulicach jak były pustki tak i są.

Nie o to chodzi po czym się chodzi
Nikt nie przyjedzie na Pasaż po to żeby pochodzić po kamieniu. W Grupie M20 powtarzamy to jak mantrę: ulica to nie tylko to płaskie, po którym się chodzi, ale to obiekt trójwymiarowy, który ma swoje ściany i wnętrze, a człowiek porusza się wewnątrz niego. Wystarczy spojrzeć jak wyglądają te ściany i wnętrze w galeriach handlowych: wielkie, eleganckie i czyste witryny, co krok nowy sklep z ogromnymi i zawsze otwartymi drzwiami, a po środku krzesełka kawiarń i lodziarni, stoiska z różnymi różnościami, fontanny i występy dla dzieci. Nic dziwnego, że do galerii ludzie przychodzą, a na Pasaż Wiecha – nie.
Pewnie, że milej chodzić po czystej i zadbanej nawierzchni niż po byle jakiej. Ale sama zmiana nawierzchni to za mało, potrzebne są jeszcze stałe atrakcje, które przyciągną ludzi. Tymczasem na Pasażu jest z jednej strony szklana ściana Warsa, Sawy i Juniora, a z drugiej badziewiasto wyglądające sklepiki. To już lepiej pojechać do Arkadii.

Ani nie o Marszałkowską
To nieprawda, że ulica Marszałkowska zabija Pasaż swoimi widokami i podcieniami. Ludzie chodzą tam bo przyciągają ich sklepy, kawiarnie, usługi oraz dlatego, że mają pod nosem wszystkie rodzaje transportu publicznego. Pasaż Wiecha może stać się żywy i handlowa Marszałkowska może mu w tym tylko pomóc. Na tym polega efekt synergii, że tłum z jednej ulicy handlowej wzbudza tłum na drugiej, leżącej nieopodal vide nakręcające się nawzajem ulice: Nowy Świat i Foksal. Najważniejsze jest utworzenie atrakcji, która ten tłum na Pasaż przyciągnie. Tego niestety dziś najbardziej brakuje.

O ławeczki też nie
Trudno się zgodzić z twierdzeniem, że pasaż się ożywi jeśli się na nim postawi ławki. Ławki oczywiście powinny być, ale w takim miejscu ludzie usiądą na ławeczce tylko wtedy, kiedy będą potrzebowali wytrząsnąć kamyk z buta, albo będą chcieli znaleźć telefon w torbie pełnej zakupów. Czyli najpierw muszą mieć powód żeby w ogóle na pasaż przyjechać, a dopiero potem ewentualnie przysiądą na chwilę na ławce. Przecież nikt nie przyjedzie na Pasaż z Bielan albo z Białołęki po to żeby tam usiąść i chwilkę odsapnąć. Jak ktoś lubi siedzieć na ławce to ma ich zwykle kilka pod swoim blokiem, a jeszcze więcej w pobliskim parku. Na pasaż przychodzi się robić zakupy, spotkać się ze znajomymi, wypić kawę lub wino, pogapić na witryny, pooglądać ludzi, posłuchać występów ulicznych – po prostu po to żeby pożyć miejskim życiem.

Pasaż Wiocha
Nazwa ulicy to dla miasta skarb taki sam jak dla firmy marka. Trzeba się nieźle napracować żeby taka nazwa kojarzyła się tak dobrze, że będzie przyciągać ludzi. Władze wielu miast wypracowują i pielęgnują nazwy swoich głównych ulic, dbają o to żeby te nazwy zakorzeniły się w świadomości turystów, imają się różnych okazji żeby je popularyzować. Ostatnio amerykański prezydent zachęcał w Warszawie do robienia zakupów na Fifth Avenue. Tymczasem nieźle ugruntowana w czasach PRLu nazwa Pasaż Śródmiejski została zmieniona na Wiecha. Ręce opadają. Przecież ta nazwa była popularna, była w świadomości społecznej związana z miejscem, kojarzyła się dobrze – miejsko a nawet śródmiejsko. Komu to przeszkadzało? Przypuszczam, że większość warszawiaków w wieku 40+ i tak nie kojarzy nazwy Pasaż Wiecha z żadnym miejscem. Przywracanie życia na Pasażu powinno się zacząć od przywrócenia tradycyjnej i przywołującej dobre skojarzenia nazwy.

Wołanie o ekspertów
Niestety stworzenie i utrzymanie prawdziwej ulicy to trudne zadanie wymagające wielu różnych działań, niekoniecznie architektonicznych. Są w Polsce ludzie, którzy zajmują się takimi zabiegami zawodowo i osiągnęli sukcesy tworząc pełne ludzi ulice handlowe. Gdzie? Właśnie w galeriach. Przecież wnętrza galerii to kopie prawdziwych ulic. Może ich warto spytać jak się to robi?

Artykuł pojawił się na łamach „Stołka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt