Warszawa miasto dla ludzi

Rowerowy cudotwórca? Sprawdźmy!

Powołany niedawno pełnomocnik ds. rowerów ma na koncie sukces Veturilo i nagrodę Gazety Stołecznej. Ale przed sobą twardy orzech do zgryzienia. Zapowiada, że dokona cudu: rozbuduje stołeczną infrastrukturę rowerową, czego do tej pory nie udało się żadnemu urzędnikowi. Czy Łukasz Puchalski stanie się cudotwórcą, czy skończy się jak zawsze na obiecankach? Damy mu szansę się wykazać.

Andersa 1

Łukasz Puchalski jest drugim w historii Warszawy urzędnikiem odpowiedzialnym za poprawę stanu dróg rowerowych. Poprzedni urzędował kilka lat temu, ale niczego nie udało mu się dokonać – odszedł więc w zapomnienie. Nowy pełnomocnik stoi przed nie lada wyzwaniem: ma się wykazać skutecznością w budowie dróg w czasach, gdy nie ma na nie ani odrobiny pieniędzy. W zapowiedziach prasowych oznajmiał, że wprowadzi liczne udogodnienia, które będą tanie, skuteczne i jednocześnie załatają liczne dziury w systemie śródmiejskich dróg rowerowych. Są już pierwsze konkrety: powstają nowe projekty pasów rowerowych oraz trzykrotnie wzrośnie liczba wypożyczalni Veturilo.

Od nas dla nas
Chcemy Panu Pełnomocnikowi pomóc w ciężkiej pracy. Wskażemy mu pomysł wytyczenia drogi rowerowej na fragmencie ruchliwej ulicy Andersa metodą wymagającą niewiele ponad kilka litrów białej farby, kilka metrów bieżących płyt betonowych i kilku szybek do sygnalizatorów. Nasz pomysł co prawda jest prowizoryczny – polega na wymalowaniu drogi rowerowej na istniejącym chodniku, ale w trudnej sytuacji finansowej miasta lepszy taki, niż żaden.

Zobacz naszą propozycję wytyczenia drogi rowerowej, którą złożyliśmy Pełnomocnikowi rowerowemu:

Niskokosztowa droga rowerowa w Andersa_1

Dlaczego akurat na Andersa? Bo to jedna z centralnych ulic w Warszawie, na której droga rowerowa jest po prostu niezbędna. Do Andersa już dziś dobiega kilka tras rowerowych ślepo się na niej kończących. Ta wzdłuż Anielewicza przecięta jest na dwie osobne drogi. Ta wzdłuż Nalewek urywa się nagle w połowie chodnika. Na otwartym w 2011 roku wiadukcie nad Dworcem Gdańskim powstała droga rowerowa, która kończy się ślepo po obu stronach wiaduktu. Aż się prosi o jej przedłużenie przynajmniej w kierunku placu Bankowego.

Pomysłowi sprzyja fakt, że wytyczenie nowego ciągu dla rowerzystów wydaje się tam być mało kłopotliwe. Wzdłuż całej ul. gen. Andersa, po obu jej stronach chodniki są dość szerokie i równe, a ruch pieszych jest raczej niewielki. Można wykorzystać te chodniki do wymalowania ścieżki rowerowej. Po obu stronach ulicy jest na to wystarczająco dużo przestrzeni. W kilku miejscach (w 4 lub 5 w zależności od wariantu) wytyczenie ścieżki będzie wymagało wybudowania kilkumetrowych kawałków chodnika oraz obniżenia kilku krawężników. Wytyczenie takiej drogi powinno być więc lekkie, łatwe i przyjemne.

Andersa

Droga rowerowa w Anielewicza kończy się ślepo na Andersa

 

Test dla pełnomocnika
Wydaje się, że niczego prostszego zrobić się nie da. Pytanie brzmi: czy to się uda?  Dajemy pełnomocnikowi Puchalskiemu szansę na wykazanie się. Niech udowodni, że potrafi zdziałać cuda i wytyczyć nowa trasę tam, gdzie nikomu dotąd się jeszcze nie powiodło. Choćby początkowo tylko za pomocą farby. O asfaltach pomarzymy później.

Współpraca: Aleksander Oziewicz

9 odpowiedzi na „Rowerowy cudotwórca? Sprawdźmy!

  • uasic pisze:

    Rewelacja, będą kolejne kilometry dziadowskiej drogi, żeby można się było przepychać z pieszymi.

    Dziękuję, jeżdżę dalej jezdnią.

  • Mike pisze:

    Nie rozumiem po co wytyczanie na Andersa oddzielnych ddr skoro miejscami jest tam na tyle szeroko, że można wymalować pasy rowerowe, ewentualnie wymalować same śluzy na skrzyżowaniach bez pasów. Problem jest tylko na wiadukcie, ponieważ trzeba być „wtajemniczonym” żeby wiedzieć jak wjechać tam na ddr jadąc w kierunku północnym, dlatego należy jeździć jezdnią. A w sprawie dokładania szybek w sygnalizatorach to nie od dziś wiadomo że w Warszawie „niedasie” i trzeba „milionów” na przebudowę całej sygnalizacji na skrzyżowaniu.

  • Anna pisze:

    Jestem przeciw, takie rozwiązanie w których każe się dzielić rowerzystom i pieszym chodnik są złe z samego założenia, dziwie się że grupa wytepuje z taką inicjatywą. pewnie ,,ale akurat w tym miejscu…” ja się nie zgadzam. Dlaczego tak wiele osob uwaza ze każdy chodniczek szerszy niz 1,5-2m to ,,marnowanie miejsca” trzeba go koniecznie oddać jako miejsce na parking albo wyrysować pas rowerowy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt