Warszawa miasto dla ludzi

Stołeczna konserwacja nonsensu

Można odnieść wrażenie, że osoby zatrudnione w Biurze Stołecznego Konserwatora Zabytków rozumieją cel swojej pracy jako rzucanie kłód pod nogi właścicielom i najemcom zabytkowych lokali. Było wiele przykładów utrudniania im życia, ale zakaz oświetlania ogródków kawiarnianych to chyba szczyt absurdu.

W imię walki o ład oświetleniowy, który na Starówce ma się pojawić dopiero za długi czas, urzędnicy już dziś zakazują restauratorom używania lamp ogródkowych. Zakaz ten pokazuje w jak wielkim oderwaniu od rzeczywistości żyją stołeczni urzędnicy. Zapewne żaden z nich ani przez chwilę nie zastanowił się jak klient restauracji ma po ciemku zasiąść do stolika bez potykania się po drodze o krzesła, przeczytać menu, a potem trafić łyżką w zupę. W efekcie zakazu stracimy wszyscy: restauratorzy, którym znacznie spadną obroty, klienci, którzy nie zjedzą i nie wypiją na Starówce, za to przeniosą się do innych knajpek, oraz my – mieszkańcy Warszawy, obserwujący powolne podupadanie Starego Miasta.
Decyzja Stołecznej Konserwator Zabytków to kuriozum niestety świetnie wpisujące się w politykę tego urzędu polegającą na ideologicznej walce o bliżej nieokreślone konserwatorskie wartości. I tak co chwila dowiadujemy się, że konserwator z bliżej nieokreślonych przyczyn czegoś zakazał, lub co gorsza, do czegoś zmusił: kamienicę sądu na Jasnej 6 oszpeci „nowoczesna” nadbudowa, która podoba się tylko konserwatorom i nijak nie pasuje do jej historycznego charakteru, remont Hotelu Europejskiego opóźnia się o kolejne miesiące walki z urzędnikami, cierpiący na brak powierzchni handlowej pl. Wilsona nie wzbogaci się o nową kawiarnię, bo konserwatorom nie spodobała się idea budowy niezbędnego wejścia z ulicy do najmowanego lokalu i tak dalej, i tak dalej. Dziś współpraca najemców zabytkowych lokali z urzędem konserwatorskim to istna droga przez mękę.

Szkoda tylko, że tak rozumiana konserwacja zabytków w praktyce doprowadza do ich rujnacji. Przecież dziś już każdy potencjalny inwestor wie, że budynki zabytkowe należy omijać szerokim łukiem, jeśli się nie chce strawić całych lat na użeraniu się z konserwatorską biurokracją prowadzącą swój mały dżihad przeciwko „prywaciarzom.” Dlatego zabytkowe budynki niszczeją podczas gdy pieniądze inwestorów trafiają do właścicieli galerii handlowych.

Czytaj naszą propozycję na to jak ominąć nonsensowny zakaz

Zdjęcie lampy na licencji CC-by-nc-nd: joanna ponikiewska ranjan

Zdjęcie Starówki na licencji CC-by-nc-nd: karolajnat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt