Warszawa miasto dla ludzi

Strefa warszawiaka

Przez warszawską strefę kibica w czasie Euro przewinęło się ponad milion osób. Przyszli nie tylko by obejrzeć mecze. Chcieli wziąć udział w tej niesamowitej wspólnocie, która zebrała się pod Pałacem Kultury.

Imprezy w strefie pod Pałacem to sukces frekwencyjny i socjologiczny. Na pl. Defilad przychodziły bawić się masy ludzi, a mimo tego było spokojnie. Co ważne, strefa ściągnęła zwykłych ludzi, a nie stadionowych chuliganów. W większosci nie są kibicami na co dzień – nie chodzą na mecze ligowe, nie śledzą na bieżąco gry reprezentacji. W gruncie rzeczy strefa kibica jest strefą dla kibiców tylko z nazwy. De facto jest  miejscem dla ludzi, którzy chcą razem spędzać czas na mieście: w tłumie, na ulicy, popijając piwo. A nie w domowym zaciszu przed telewizorem.

Sukces strefy to ważny sygnał: warszawiacy chcą bawić się razem na mieście. Milion trzysta tysięcy osób nie może się mylić.

Amatorzy ciszy nie chcą strefy
Oczywiście są tacy, którym strefa przeszkadzała. Narzekają na hałas, na to, że podchmieleni sikają po klatkach i wydzierają się pod oknami. Domagają się spokoju i świętej ciszy. Pytanie brzmi kto w tym konflikcie jest ważniejszy? Czy setki tysięcy bawiących się ludzi, czy kilka tysięcy okolicznych mieszkańców?
Naszym zdaniem odpowiedź jest oczywista. Centrum każdego miasta dlatego jest centrum, że spełnia funkcje centralne – ma służyć całemu miastu i regionowi, a w przypadku stolicy – krajowi, a nie wąskiej grupce okolicznych mieszkańców. Centrum Warszawy nie może być po prostu sypialnią dla wąskiej grupki. Trudno przebierać w słowach, ale jeśli ktoś szuka ciszy i spokoju w centrum miasta, to chyba jednak pomylił adresy.
I tak jak w każdej grupie znajdą się czarne owce, tak wśród bawiących się na pl. Defilad nie brakowało obszczymurów. Zawsze tam, gdzie jest duże skupisko ludzi, znajdą się zbóje, to nie ma nic współnego ze strefą kibica. W dzień pieszego pasażera też tak było, kilku wlazło do piwnicy i nalało. Tak jest na całym świecie. W Wielkiej Brytanii odsetek łobuzów jest nawet wyższy, ale nie przesadzajmy, że bez strefy kibica takich przypadków nie było. Po prostu na co dzień się tego nie zauważa.

Zostawić strefę na stałe?

Karnawał Euro 2012 właśnie się kończy. Wraz z nim znika strefa kibica. Czy zwinięcie całego majdanu to aby najlepsze rozwiązanie? Czy nie lepiej byłoby zostawić elementy strefy na dłużej? Przecież plan miejscowy otoczenia PKiN dopuszcza organizowanie pod Pałacem imprez masowych do czasu wybudowanie planowanych wieżowców. Nic nie wskazuje na to, że plac Defilad stanie się nagle placem budowy. Scena, zaplecze gastronomiczne czy sanitarne mogłyby przecież służyć następnym imprezom, które przez całe lato mogłyby ściągać ludzi. Bez nich plac Defilad na powrót stanie się wymarłym parkingowiskiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt