Warszawa miasto dla ludzi

Szlaban w poprzek miasta

Dlaczego w Warszawie mogłoby być fajniej, ale nie będzie.

taki szlaban

Ten szlaban to tak naprawdę bariera psychologiczna, a nie fizyczna. Przecież przejść obok niego się da, a psem nikt nie poszczuje. Ale chodzi o wrażenie: jest szlaban, obok budka wartownika i cieć łypiący okiem. Więc nikt nie wchodzi, mimo że dziedziniec Ministerstwa Finansów to gotowy plac z fontanną. Położony w środku miasta, ma trochę zieleni i wody – w zasadzie gotowy plac dla przechodniów. Wiosną i latem mógłby być świetnym miejscem chwilowego odpoczynku. Położona vis a vis ulica Kubusia Puchatka jest ułożona po osi Ministerstwa, razem tworzą ładną kompozycję widokową, a wieżyczka nawiązująca do klimatu małomiasteczkowego domykająca widok od strony Wareckiej przełamuje monumentalizm gmachu ministerstwa, może nawet wprowadza nutę sielskiego nastroju w środku metropolii.
parking przed ministerstwem finansów
W sumie byłoby nawet fajne miejsce, od biedy można sobie wyobrazić jak mieszkańcy albo turyści zatrzymują się tu żeby obfocić ładny zakątek miasta. Ale się nie zatrzymują, bo ważniejszy jest szlaban i parking dla 20 samochodów. Parkingi to prawdziwa zmora Warszawy – zamieniają place w postoje dla samochodów i rugują przechodniów. To zrozumiałe, że ministerstwo musi mieć parking, w końcu pracownicy powinni mieć miejsce do zaparkowania, ale czy od frontu też? Zresztą niedawno pojawiła się możliwość urządzenia podziemnego parkingu dla ministerstwa, ale miasto tego nie zrobiło i zamiast tego mamy „pustkę technologiczną” czyli podziemny parking bez wjazdów.
IMG_5339
Remont Świętokrzyskiej był dobrą okazją do włączenia tego dziedzińca do miasta. Nic by się Ministerstwu nie stało gdyby każdego dnia koło południa na słońcu siedziało kilkanaście osób. Więcej pewnie nie, bo w przyziemiach nie ma tu żadnych sklepów, kawiarń, ani toalet więc dłużej nikt tu nie wytrzyma. Tym bardziej – mieszkańcy zyskaliby zakątek, a ministerstwu nic by nie ubyło. Ale trzeba po prostu chcieć, wpaść na taki pomysł, nie bać się, że „jacyś ludzie tu się zaczną kręcić”, przełamać przyzwyczajenia każące powtarzać „jesteśmy ministerstwem, a nie urzędem miasta i nie jest naszym zadaniem urządzanie parków” i takie tam wąskohoryzontowe myślenie. Ten szlaban to tak naprawdę bariera psychologiczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt