Warszawa miasto dla ludzi

Szmaciarze, lansiarze i PR

Zawieszenie reklamy wielkoformatowej to jeszcze nie jest szczyt obciachu. Prawdziwy szczyt obciachu to zawiesić reklamę wielkoformatową i jeszcze się tym chwalić na fejsie. Dno.

Zawiesili szmatę, a na fejsie zrobili konkurs. Wyślij im swoje selfie na tle tej szmaty, to ci dadzą w nagrodę jakiś mały badziew. Na zdjęciu celowo zamazaliśmy nazwę tych od szmaty, bo istnieje ryzyko, że zrobili to świadomie i celowo zaśmiecają Warszawę, żeby wywołać skandal i w ten sposób zrobić wrzawę wokół swojej marki. Wtedy zdjęcia szmaty ukazałyby się w mediach, nazwa marki byłaby powtarzana w artykułach i w efekcie właściciele wyszli by na tym dobrze, tak jak ten od piwa wylewanego do kanalizacji, który dzięki temu zaistniał w mediach, a nazwa jego piwa nagle stała się znana wszystkim.

tak sklep robi sobie wiochę na fejsie

tak sklep robi sobie wiochę na fejsie

Ale jest też inna możliwość: zwykła głupota. Może po prostu do ludzi, którzy tę szmatę wywiesili, nie dotarło, że wywieszanie takich reklam to wstyd. Albo dotarło, ale olewają to, bo wiedzą że walka ze szmatami to zajawka aktywistów, o której większość mieszkańców w życiu nie słyszała. Jest to możliwe, bo zainteresowanie sprawami miejskimi to wciąż hobby wąskiego kręgu osób. Osób, które 24/7 żyją w towarzystwie ludzi im podobnych i dlatego mogą odnieść wrażenie, że cały świat od dawna widzi szmaty reklamowe jako morderców miejskiego krajobrazu i że to dla wszystkich oczywistość. Tymczasem ciocia albo pan sąsiad w życiu nie słyszeli, że to problem. A takich cioć i panów sąsiadów jest 90% w społeczeństwie.

Chów wsobny to najpowszechniejszy grzech tzw. aktywistów miejskich. Obracanie się ciągle we własnym towarzystwie i nieumiejętność, a nawet niechęć do wyjścia poza krąg tego towarzystwa zapewniają słodki smak lansu i fejsbukowego powodzenia, ale jeśli się myśli na serio o zdziałaniu czegoś dla miasta, to przecież bez sensu jest przekonywanie przekonanych. Dlatego tak ważne jest przebicie się ze swoimi ideami do tzw. zwykłych ludzi, czyli tych którzy na co dzień nie są zainteresowani sprawami miasta i nie śledzą z zapartym tchem aktualnych mód Gazety Stołecznej. Gdyby to się udało, to z przestrzeni publicznej zniknęłyby szmaty wielkoformatowe i parę innych paskudztw. Nie miałyby racji bytu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt