Warszawa miasto dla ludzi

Utracone perspektywy

Zielone miasto, piękna zieleń. Gdzie nie spojrzeć – drzewa. No właśnie.

Niedawno Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy (ZOK) zwrócił uwagę na ciekawy aspekt przestrzeni publicznej Warszawy. Osie widokowe, starannie tworzone przez projektantów od XVIII wieku, pozarastały drzewami do tego stopnia, że stały się niewidoczne. Dla krótkowidzów to nic strasznego, ale pozostali stracili okazję oglądania imponujących perspektyw dodających Warszawie uroku i elegancji, ba! nawet patosu. Tego typu założenia widokowe niosły przesłanie o europejskości, porządku i prestiżu stolicy. Pozwalały odpocząć zmęczonemu miejskim zgiełkiem wzrokowi i w środku miasta odczuć fascynację przestrzenią.

Warszawa jest prawdopodobnie jedyną stolicą europejską bez perspektyw – oczywiście perspektyw nie w sensie przenośnym a urbanistycznym: traktów widokowych ukazujących rozmach i patos tworzenia przestrzeni miejskiej, miejsce długich spacerów, corso ruchu pieszego i kołowego, obramowane interesującymi obiektami kultury i użyteczności publicznej, kierujące wzrok ku odległym przestrzeniom otwierającym się na piękny naturalny krajobraz lub pomnik czy charakterystyczną i znaczącą dla miasta budowlę.
(z zaproszenia do Domu Spotkań z Historią na Forum Obywatelskie Pięknej Architektury dla Warszawy)

Oś Stanisławowska, oś pałacu Krasińskich, perspektywa Pałacu Kazimierzowskiego oglądanego spod Skarpy miały dodawać Warszawie splendoru, a dziś pozarastane chaszczami są ponurym świadectwem najbardziej charakterystycznego elementu pejzażu Warszawy – zaniedbania.

Problem ciągnie się od dawna, bo już w wydanej w 1956 roku książce „A tu jest Warszawa” architekt Jan Knothe opisywał możliwości jakie daje otwarcie perspektywy Osi Stanisławowskiej widzianej z Zamku Ujazdowskiego. Na przedłużeniu Kanałku Piaseczyńskiego Wisła ma przebieg nie wpoprzek, lecz dokładnie wzdłuz osi. Otwarcie tego widoku przedłużyłoby perspektywę o kilka kilometrów tworząc piękny, imponujący ciąg widokowy i dodatkowo wiążąc Warszawę z Wisłą.

Nieuporządkowane tereny zielone wcale nie wyglądają dobrze. Wbrew temu co twierdzą entuzjastyczni obrońcy zieleni wszędzie i w każdej postaci wcale nie dodają miastu walorów. Przyjezdnemu dają sygnał „tu mieszkają bałaganiarze”. Stają się kolejnym elementem chaotycznej mozaiki, jaką jest przestrzeń publiczna Warszawy.
Maciej Figurski z ZOK zwraca uwagę, że w wielu miejscach przywrócenie traktów widokowych jest sprawą prostą i niedrogą – wymaga po prostu regulacji wybujałej zieleni. Może więc miejscy urzędnicy dadzą się namówić aby unieść głowę znad biurka i spojrzeć dalej. Dużo dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt