Warszawa miasto dla ludzi

Warszawa jest prowincjonalna? Zmieńmy to!

Wreszcie ktoś dostrzegł co jest jedną z największych bolączek stolicy! Warszawa wydaje się martwa i prowincjonalna bo brakuje sklepów, kawiarń i restauracji na ulicach. Cieszymy się, że redaktor Majewski opisał ten ważny problem naszego miasta, bo mało kto go zauważa. Autor ma stuprocentową rację: bez uporania się z problemem handlu w mieście Warszawa pozostanie wielką wiochą. Najgorsze jest to, że władze Warszawy tylko pozorują, że coś z tym robią!

Warszawa jest wielkim pomnikiem stalinowskiej czystki w przestrzeni. Wojna o handel, którą 60 lat temu przeprowadzili komuniści wytarła z ulic stolicy wiele sklepów i kawiarń. Władza ludowa zamurowała witryny, a w środku urządziła: mieszkania, ZUS, prokuraturę, kancelarię Ministerstwa Kultury itd. W miejscu wielu zburzonych budynków zostały puste przestrzenie, powstały bloki bez sklepów w parterach. Wówczas było to podejście zgodne z duchem czasu – takie nowoczesne. Dzisiaj socjalizmu już nie mamy, ale nadal w centrum Warszawy brakuje knajpek, kawiarni i sklepów. Ulice po zmroku w związku z tym gasną i zamierają. Zatem socjalistyczna urbanistyka nadal święci triumfy – zemsta zza grobu?

Dotychczasowe remonty ulic nie pomogły. Mamy piękne Aleje Ujazdowskie, plac Grzybowski i ul. Chłodną, po których tylko hula wiatr i nie widać na nich żywego ducha. Bo zamiast odzyskiwania lokali usługowych, budowania nowych, stawiane są jedynie ławeczki i klombiki. Władze chyba zdają sobie sprawę, że to nie była prawdziwa rewitalizacja i aby ożywić miejsce okazjonalnie organizują festyny. Tylko że one trwają kilka godzin, a po zakończeniu ludzie się rozchodzą, kramy są zwijane i sytuacja wraca do normy pustych ulic.

Nie ma sklepów? Są szpetne budy

Ale jednak ludzie gdzieś muszą kupować, dlatego handel pojawia się tam, gdzie może. Ten o wyższym standardzie w centrach handlowych, które przecież nie są niczym innym jak sztucznymi ulicami handlowymi! Drobnica z kolei lokuje się w tysiącach straszących szpetotą bud, poustawianych nie na bazarkach (bazarki są normalną formą handlu) lecz wszędzie na mieście, na chodnikach i skwerach. Obskurne, wściekle kolorowe, brudne i byle jakie. Są protezą normalnego życia ulicznego. To zamiennik – prowizorka. A jak wiadomo, prowizorki u nas są najtrwalsze.

Wszyscy się już do nich przyzwyczailiśmy i nie zauważamy jak tragicznie zaśmiecają przestrzeń publiczną. Dlatego właśnie uruchamiamy akcję „Zorka 5!”. Stworzyliśmy galerię zdjęć bud i zachęcamy do przysyłania kolejnych zdjęć, aby pokazać ile ich jest i jakie są „piękne.” Na facebooku utworzyliśmy profil „Mamy dość koszmarnych bud w Warszawie” – tam jest miejsce na zdjęcia oraz na dyskusję. Chodzi o uświadomienie, że jest problem. Że takie zatrzęsienie bud w przestrzeni publicznej i ich koszmarny, brudno byle jaki wygląd to anomalia, a nie normalność.

Zróbmy coś z tym!

Mieszkańcy mogą mieć wpływ na tę sytuację. Można zgłaszać wnioski i uwagi do planów miejscowych, można domagać się zakazu umieszczania bud poza bazarami. Można też zgłaszać propozycje umieszczania lokali usługowych w parterach budynków przy głównych ulicach, wskazywać miejsca na pawilony i hale targowe, w których mogłyby się pomieścić kramy.
Nie chcemy żeby Warszawa była slumsem, dlatego mamy nadzieję, że urząd miasta podejmie inicjatywę i powróci do planów z lat dziewięćdziesiątych, które miały doprowadzić do wykupienia lokali w parterach domów przy głównych ulicach i urządzenia tam sklepów. I żeby przestał drenować kieszenie najemców lokali usługowych, bo to wypycha ich do bud. A my mamy dość koszmarnych bud w Warszawie

Tekst ukazał się w papierowej Stołecznej 15 lutego br.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt