Warszawa miasto dla ludzi

Wieżowce są ok

Często się słyszy, że budowa wieżowców w centrum Wawy to obciach, zaściankowe tęsknota za polskim Manhattanem, albo że to Azja. Azja?! Jaka Azja??!! Wieżowce są ok.

Ściana wieżowców na zachód od Pałacu Kultury wygląda od strony Wisły po prostu fantastycznie. Canaletto gdyby żył, to popędziłby żeby to namalować. To już jest całkiem porządny skajlajn Warszawy. Nic dziwnego, że telewizje używają tego obrazka jako tła do programów prowadzonych na żywo, a nawet zaczynają nim dzienniki. Amatorzy kiczu z lubością oddają się fotografowaniu zachodów słońca nad warszawskimi drapaczami chmur, bardziej ambitni czekają na poranne mgły, zawsze wychodzi z tego poezja. Najpierw lustro wody Wisły, potem parter z niskimi zabudowaniami, dalej zielone zbocze skarpy, na niej budynki ze spadzistymi dachami, a nad nimi – w oddali – wysokie na sto, dwieście metrów wieżowce, ustawione w szeregu jak parawan domykający widok. Plan miejscowy dla tego terenu jest teraz w opracowaniu. Kiedy Urząd Miasta przedstawił projekt tego planu trzeba będzie zwrócić uwagę na to, żeby nie pojawiły się w nim miejsca na budynki wprowadzające chaos.

Wieżowce przy E. Plater

Wieżowce przy E. Plater

Wieżowce są też sygnałem, że jesteśmy w wielkim mieście. Od średniowiecza działki w centralnej części wielkich miast były drogie i wykorzystywano je pnąc się do góry na ile tylko pozwalała technika. Na przełomie XIX i XX wieku beton i zbrojenia budowlane zaczęły pozwalać na budowę budynków siedmio-ośmio piętrowych, a potem i wyższych, więc powstał gmach PASTy, a później Prudential. Teraz możliwości są pod tym względem po prostu większe, więc nic dziwnego, że i budynki są wyższe. To naturalny rozwój miasta, kontynuacja procesu, który w europejskich miastach istnieje od wieków i ma się dobrze w Paryżu, Londynie, Frankfurcie.

Warszawa ma szczęście do wieżowców. Te najwyższe powstają już od 40 lat i w zasadzie wszystkie są po prostu udane. Dwa pierwsze to Intraco 2 (potem znany jako Elektrim, a obecnie Oxford Tower) i Marriott – oba projektu Jerzego Skrzypczaka. Najsłynniejszy jest teraz wykańczany właśnie Żagiel Libeskinda (Złota 44), który kształtem zachwyca, a mocowaną obecnie elewacją niekoniecznie. Niedługo będzie ukończona bryła pobliskiego drapacza Hines, który stoi dokładnie na osi ul. Emilii Plater i będzie ją wizualnie wieńczył od strony północnej. Jego autorem jest amerykański architekt niemieckiego pochodzenia Helmut Jahn, który w Berlinie zaprojektował słynne Sony Center przy Potsdamer Platz. To pokazuje, że do Warszawy przywędrowali czołowi architekci świata, którzy przecież w zaproszeniach mogą przebierać – jak widać uznali, że to miejsce i ten sposób zagospodarowania go są dla nich atrakcyjne i gwarantują im prestiż.

Przy Emilii Plater są jeszcze Warszawskie Centrum Finansowe i Hotel Intercontinental, a przyjęty dwa lata temu plan miejscowy dla okolic placu Defilad przewiduje, że po drugiej stronie ulicy, przy samym Pałacu Kultury pojawią się jeszcze dwa wieżowce i to najwyższe ze wszystkich. Powstanie więc skupisko wieżowców, które zamieni ul. Emilii Plater w wielkomiejski kanion ze wszystkich stron otoczony drapaczami chmur.

Gdyby jeszcze wszystkie miały funkcjonalne, otwarte dla wszystkich partery to powiedzielibyśmy, że jest więcej niż dobrze.

Fot. ikony wpisu: Wikipedia/Astrorek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt