Warszawa miasto dla ludzi

Zawracanie Wisły ciszą

Profesor Kuryłowicz przypomniała nam, że przewlekły problem Warszawy nadal nie doczekał się żadnego rozwiązania. Mieszkańcy Śródmieścia nieustannie walczą o ciszę po zmroku, a władze Warszawy od lat zamykają oczy na kwestię życia nocnego w centrum. A rozwiązanie przecież było podane na tacy wiele miesięcy temu. I co? I nic.

cud nad wisla

Cud niezgody. Tu w nocy pojawiało się życie. fot: apeirophilia

Dyskusji nie pomagają głosy o konflikcie biednych z bogatymi. W ten sposób postrzegają sprawę chyba tylko działacze przesiąknięci polityczną literaturą. Ja na bulwarach byłem stałym bywalcem, nierzadko odwiedzałem je ze znajomymi, wśród których są i sąsiedzi profesor Kuryłowicz – tak, ci z „getta dla bogaczy”. Bulwary i problem ciszy po zmroku to nie jest sprawa tego ile kto ma w portfelu. Czy to panu Filipowi Springerowi się podoba czy nie, prawda jest taka, że z życiem nocnym w Warszawie najskuteczniej dotąd walczyli mieszkańcy Starówki, którzy groszem nie śmierdzą.

Problem jest stary jak świat. Wielu mieszkańców centrum miasta chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Czyli mieszkać w centrum, korzystać ze wszystkich jego zalet, ale jednocześnie żyć z dala od wszelkich jego wad. W tym ludzi na ulicach, którzy nie są łaskawi chodzić spać po dobranocce, tylko pracują lub bawią się do późnej nocy. Na taki cud można liczyć tylko w Korei Północnej, a nie w nowoczesnym mieście.

Miasto powoli normalnieje?

Prof. Kuryłowicz w swoim liście napisała, że poruszyła niebo i ziemię, by na bulwarach zapanowała błoga cisza. Pobiegła ze skargą do straży miejskiej, na policję oraz do Wydziału Mienia. I nic nie wskórała! Cud nad Wisłą grać nie przestał, a ludzie z bulwarów się nie wynieśli. Wbrew pozorom to wcale nie musi oznaczać złej woli służb i urzędników. Wprost przeciwnie – to jest objaw ich dobrej woli właśnie. Bo służby zapewne zjawiły się na bulwarze, tylko nie podjęły zdecydowanej interwencji. A to dlatego, że najpewniej nie znalazły ku temu podstaw. Bo wbrew oczekiwaniom profesor Kuryłowicz miasto nie chodzi spać akurat o godz. 22. I zdaje się, że zaczęli to nareszcie rozumieć miejscy urzędnicy, którzy jeszcze niedawno przecież dokładali wszelkich starań, by zabić wszelkie objawy życia nocnego w Śródmieściu.

Nasze miasto było do niedawna ponurą socjalistyczną mieściną. Dziś powoli staje się tętniącą życiem metropolią. Stoi za tym głęboki proces przemian społecznych objawiający się właśnie takim Cudem nad Wisłą, Barką, Warszawą Powiślem, Huśtawką czy pawilonami koło Nowego Światu. Ludzie nie chcą siedzieć w zacisznym kącie swojego domu przed telewizorem, bo to przestało być dla nich wartościowym zajęciem. Chcą wyjść na miasto po zmroku i z niego po prostu korzystać. Jest to niespotykany dotychczas sposób spędzania wolnego czasu: wyskoczyć na nocną imprezę do centrum Warszawy. Tego przez dziesiątki lat po prostu nie było. Pech chciał, że okna Pani Profesor akurat znajdują się dokładnie w tym ożywającym centrum. Ale kupując niedawno mieszkanie w tym budynku i będąc architektką musiała przecież wiedzieć, że zamieszka nie w środku lasu, ani nie na przedmieściach, tylko w centrum rozwijającej się Warszawy. Musiała zdawać sobie sprawę, że właśnie pod jej oknami planowane jest wybudowanie nadwiślańskich bulwarów, z wieloma atrakcjami. A teraz sama twierdzi, że stara się zablokować nie Cud nad Wisłą (który już nie funkcjonuje) lecz właśnie te przyszłe bulwary tłumacząc, że „tu chodzi o naszą przyszłość.” Nieładnie.

3 odpowiedzi na „Zawracanie Wisły ciszą

  • Tomek pisze:

    Wyłączenie wybranych obszarów z ciszy nocnej naruszy dobra tych, którzy obecnie posiadają mieszkania w tych obszarach, i które je kupili zakładając istnienie ciszy nocnej. Będzie to niejako działanie prawa wstecz.

    Rozwój Warszawy nie musi oznaczać powiększania stref hałasu, bo wiele form rozrywki z hałasem się nie wiąże. Imprezy muzyczne – z wyjątkiem masowych – można organizować w pomieszczeniach zamkniętych, nieemitujących hałasu na zewnątrz.

  • Ela pisze:

    Zgadzam się z Tomkiem. w 100%. Zapewne, po tekście sądząc pan redaktor entuzjasta dyskotek na bulwarach sam w tej w okolicy nie mieszka. Punkt widzienia zależy od punktu siedzenia. A tak przy okazji to lomot basów z cypla , jak dobrze pokręcą-(vide 6 lipca- horror, do 3 rano), słychać aż na Górnym Mokotowie.
    Skoro już teraz służby miejskie właściwe sobie nie radzą z nocnymi hałasami, to biorąc pod uwagę inwencję wlaścicieli dyskotek i pubów w montowaniu mocnego nagłośnienia, wyłączenie ” wybranych obszarów” z ciszy nocnej skutkowałoby w efekcie łomotem w całym mieście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt