Warszawa miasto dla ludzi

Zło czai się w donicy

Jeszcze Świętokrzyskiej na dobre nie otworzyli, a internety już grzmiały z oburzenia. Na ulicy będą donice! No po prostu trwoga.

Zło czai sie za donicami

Zło czai się w donicami

Od kilku tygodni to główny temat w warszawskich mediach. Bo najpierw donice z krzewami i drzewami ustawiono na pl. Powstańców, co stało się początkiem drwiących memów i fejsowych wpisów rozkręcanych przez tzw. miejskich aktywistów. Fala kulminacyjna beki z HGW przeszła tuż przed otwarciem Świętokrzyskiej, kiedy pokazano ostateczny projekt urządzenia ulicy. A tam, o zgrozo, donice! Złośliwe komentarze trafiły do wszystkich warszawskich mediów. Radia, portale i telewizory huczały. Następny krok to już święte oburzenie, dogłębne analizy najtęższych głów. Trzepanie pianki idzie pełną parą, oskarżycielskie wnioski wyssane z donic idą tak daleko, że trzęsie się w posadach miasto. Jeśli tak dalej pójdzie to wkrótce władcy świata polegną pod naporem wstrząsającej prawdy wyciągniętej z donic.

W fali krytyki nie byłoby nic niehalo, gdyby nie to, że tak naprawdę nikt nie wie, dlaczego nagle donice stały się ucieleśnieniem zła.

Donice i co z tego?

Na Świętokrzyskiej są drzewa w gruncie, jeśli ktoś twierdzi, że ich nie ma to kłamie, wystarczy pójść i zobaczyć. Oprócz nich są też drzewka i krzewy w donicach. A czy w donicach jest coś złego? A co złego jest w latarniach lub ławkach ulicznych? Drzewa w donicach są zwykłym elementem architektury ulicy w wielu miastach, w tym w Warszawie i to od dawna. W jednym miejscu się sprawdzają, w innym nie.

Wbrew powszechnie panującej opinii na Świętokrzyskiej oprócz drzew w donicach są też drzewa w gruncie.

Wbrew powszechnie panującej opinii na Świętokrzyskiej oprócz drzew w donicach są też drzewa w gruncie.

Nie ma żadnych merytorycznych podstaw by z góry twierdzić, że na Świętokrzyskiej to się nie sprawdzi. Bo jak widać na załączonych obrazkach – mamy liczne przykłady aranżacji przestrzeni doniczkami z drzewami. I nawet szukać daleko nie trzeba, bo za rogiem są takie: donice od lat z powodzeniem ozdabiają Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście. Oprócz tych fajnych są też mniej udane. Na przykład rdzawe, wykończone kortenowską stalą, które stoją na pl. Grzybowskim. Ale tam nikt protestów nie zgłasza. Tam aktywiści nie rozdzierają szat. Jeżeli drzewka w donicach to takie zło, to gdzie byliście koleżanki i koledzy, kiedy trzeba było protestować przeciwko donicom na Nowym Świecie i na placu Grzybowskim? Tam przecież są DONICE, tam umiera Warszawa – a wy się nie zrywacie? Szabli nie chwytacie? Na koń nie siadacie?!

Przeciwko tym donicom nikt nie protestuje

Przeciwko tym donicom nikt nie protestuje

Jak nie wiadomo o co chodzi…

Odpowiedzi daleko szukać nie trzeba. Zbliżają się wybory, a kandydujący do rad aktywiści chcą przypomnieć publicznie o swoich nazwiskach. Jeszcze donic nikt nie widział na oczy, a już wylały się żale: że to taniocha, że prowizorka, że donice szybko się zniszczą, a sadzonki rozkradną złodzieje.

Doszło nawet do kuriozalnej sytuacji, w której donice potępił kandydat na radnego startujący z partii Zielonych. Wystąpił ze swoją krytyką pod szyldem warszawskiego stowarzyszenia… które samo przed kilkoma laty postulowało urządzenie takimi właśnie donicami placu Piłsudskiego! Hipokryzja? Polityka. Tak zwani aktywiści łakną medialnej akcji protestacyjnej jak kania dżdżu. Bo mogą się dzięki niej wypromować. Stoi za tym przede wszystkim lans i nadzieja na wynik wyborczy.

Drzewa w donicach od lat z powodzeniem ozdabiają Nowy Świat

Drzewa w donicach od lat z powodzeniem ozdabiają Nowy Świat

„Afera donicowa” to sztuczne wywoływanie sensacji tam, gdzie jej nie ma. Bicie pianki i wyolbrzymianie wniosków powoduje popadanie w śmieszność. I w efekcie szkodzi dyskusji o przestrzeni miasta, bo zamiast porządnego dyskursu mamy udawanie problemów. W tym samym miejscu – na Świętokrzyskiej jest rzeczywisty problem, za miliony złotych miasto wybudowało parking podziemny, na który nie ma wjazdów i teraz będzie budowało obok (pod placem Powstańców) drugi, za kolejne miliony. Ale żeby to zauważyć to już trzeba mieć jakąś wiedzę, trzeba przysiąść fałdów i poszperać w dokumentacji i trzeba się interesować czymś więcej niż tylko karierą polityczną własną i kolegów.

Mamy nadzieję, że aktywiści dostaną w nadchodzących wyborach w tyłek od wyborców. Bo jak przerżną, to będzie nadzieja na to, że wreszcie ucichnie ich wrzask. I będzie można na poważnie porozmawiać o przestrzeni miejskiej.

Na pl. Grzybowskim stoją rdzawe donice wykończone kortenem

Na pl. Grzybowskim stoją rdzawe donice wykończone kortenem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt