Warszawa miasto dla ludzi

Plac Wilsona: sposób na przywrócenie życia

Plac Wilsona jest wielką martwą przestrzenią. Praktycznie jego jedyną funkcją jest komunikacja – dziś to wielki węzeł przesiadkowy. Brakuje tu gastronomii, handlu, rozrywki i kultury. Czyli wszystkiego, co powinno mieścić centrum dzielnicowe. Głównym powodem jest brak przestrzeni handlowej. Czy można temu jakoś zaradzić? Oto nasz pomysł na uczłowieczenie żoliborskiego Tytusa de Zoo.

Niestety trudno oprzeć się wrażeniu, że placu nie da się bezboleśnie uratować. Został gruntownie skopany już wtedy kiedy powstał, czyli w latach 20. ubiegłego wieku. Nie przyłączamy się do chóru zachwytów nad tym dziełem polskiej urbanistyki. Jest monumentalną rzeźbą, którą można podziwiać za pośrednictwem satelity, lecz niestety z perspektywy człowieka jest on nieludzko wielki – zupełnie jakby był projektowany dla słoni. Do tego jest bez życia, bo jak na tak dużą przestrzeń ma za mało lokali usługowych w parterach budynków. Sprawę komplikuje fakt, że przecięty jest trasami tranzytu międzydzielnicowego.

Podstawowe problemy, które trawią plac to komunikacja i niska jakość przestrzeni publicznej wraz brakiem przestrzeni handlowej.
Komunikacja
Już przedwojenni planiści przewidywali, że przez plac przebiegnie część miejskiej obwodnicy – trasa mostu Krasińskiego. Do dziś nie wybudowana, wciąż jest w miejskich planach. Jeśli w końcu powstanie to ściągnie na Żoliborz intensywny ruch samochodowy, który skutecznie przegna ludzi z placu. Podobny problem sprawia ciąg ulic Mickiewicza – Słowackiego. Po otwarciu wiaduktu przy Dworcu Gdańskim przez plac będą się przeciskać nie tylko mieszkańcy Żoliborza, ale również Bielan i Białołęki.

Aby plac jak najlepiej działał, komunikacja samochodowa musi być maksymalnie uspokojona. A więc ulice muszą być możliwie zawężone, poprzecinane przejściami dla pieszych, a jezdnia przechodząca przez zieloną wyspę placu powinna być zlikwidowana. Być może nawet trzeba by zamknąć jeden z pięciu wlotów na plac.
Przyszły układ komunikacji zbiorowej placu będzie bardzo skomplikowany: za kilka lat tramwaje mają wjeżdżać na plac nie z trzech, jak dzisiaj, ale ze wszystkich pięciu wlotów. Istniejące skrzyżowanie torów na środku placu będzie musiało być zastąpione zupełnie nowym rozwiązaniem, dzięki któremu tramwaje będą łatwo dostępne, bliskie metra, jednocześnie zapewniając dogodne przesiadki. W 2002 roku pojawiła się świetna koncepcja Andrzeja Kicińskiego w postaci ronda tramwajowego z przystankami na środku placu. Takie rozwiązanie wydaje się być optymalne.

Przestrzeń handlowa
Dziś na placu jest nie więcej niż 4 tys mkw pow. użytkowej. To dramatycznie mało. Aby uzyskać więcej, ponad rok temu dzielnica Żoliborz przedstawiła pomysł budowy pawilonów przy parku
Żeromskiego. Pracownia architektoniczna Czuba i Latoszek przygotowała 3 wersje, z których wybrano jedną, przewidującą ok. 1 tys mkw. pow. użytkowej. Naszym zdaniem aby plac działał jako centrum dzielnicowe potrzeba znacznie więcej. Absolutne minimum to uzyskanie co najmniej łącznej powierzchni 10 tys. mkw. Ze wszystkich sposobów jakie przychodzą nam do głowy na ratowanie placu najbardziej kompromisowym jest zagłębienie wyspy centralnej do poziomu antresoli metra i przekształcenie jej w plac. Lokale handlowe powstałyby wówczas pod dzisiejszymi jezdniami – uzyskałoby się w ten sposób ok. 3-4 tys. mkw powierzchni użytkowej.
Rozwiązanie to jest kompromisem między ingerencją w przestrzeń placu oraz uzyskaniem dodatkowej powierzchni handlowej.

Przestrzeń publiczna

Zagłębiony plac to nowa, łatwo dostępna, a także sprawdzona przestrzeń publiczna. Podobne rozwiązania, oprócz stołecznej „patelni”, funkcjonują w Holandii: zagłębiona promenada Beursplein w centrum Rotterdamu, dwupoziomowa ulica handlowa Marikenstraat w Nijmegen, w Szwecji: zagłębiony plac Sergels Torg w centrum Sztokholmu, czy na Węgrzech: częściowo zagłębiony plac Elżbiety w sercu Budapesztu. Sprawdza się on tam, gdzie obniżenie terenu nie utrudni istniejącego ruchu pieszego ciągami schodów, czyli  najczęściej w miejscach, gdzie schody są w pełni uzasadnione. I tak właśnie jest na placu Wilsona: proponowany przez nas nowy plac zadziała tylko dzięki bliskości stacji metra, musi on przeto być zintegrowany z antresolą stacji.

Zagłębiony plac to przede wszystkim przestrzeń publiczna. Oznacza to, że jego najważniejszymi cechami są: otwartość i dostępność. Plac musi być czynny całą dobę i nie może być spętany typowymi w Warszawie zakazami, jak zakaz jazdy na rolkach, rowerach, deskach, biegania, czy jedzenia lodów.  Dostępność oznacza po prostu, że każdy powinien łatwo dostać się na plac – niezależnie od tego, czy jest atletą, pcha wózek z dzieckiem, czy chodzi o lasce. To z kolei gwarantują windy czy ruchome schody.

Obejrzyj naszą koncepcję.

Wariant 1:

Wariant 2:


6 odpowiedzi na „Plac Wilsona: sposób na przywrócenie życia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!