Warszawa miasto dla ludzi

ASP od lat zamienia dziedziniec w wysypisko. To też wina braku pieniędzy?

Chodnik na dziedzińcu Pałacu Czapskich rozwalał się od lat, nie pielęgnowane drzewa rozrastały się, a mimo to Akademia Sztuk Pięknych nic z tym nie robiła. Część terenu zmieniła nawet w nielegalne wysypisko śmieci. W końcu stan przestrzeni był tak fatalny, że ASP dostała nakaz remontu od konserwatorki zabytków i inspektora BHP. Czy trzeba aż nakazu na piśmie żeby rozpocząć porządki?

Kupy śmieci porosłe chwastami od lat są elementem pejzażu ASP. Zabytkowy teren barokowego pałacu stał się istnym śmietnikiem. Rzucone pod płotem stare meble, odpadki, szufle do odgarniania śniegu zalegają latami i nikt ich nie sprząta. Dodawane są tylko kolejne budy z blachy falistej. Na tym śmietniku pracują profesorowie, uczą się studenci. Jak można codziennie przechodzić wzdłuż tego bałaganu i nic z nim nie robić? Widocznie na ASP jest to możliwe. Wystarczy, że jej władze są znieczulone na brud i są pozbawione zmysłu estetyki. Wydawać by się mogło, że na Akademii Sztuk Pięknych to ostatnia rzecz, jaka by mogła się wydarzyć. A jednak!

To nie brak pieniędzy, to urzędnicza mentalność

„Tu mieszkał Fryderyk Chopin” – władze Warszawy zachęcają do odwiedzin turystów polskich i zagranicznych. Na pewno zdjęcia „uroczych zakątków” zrobiliśmy nie tylko my. Pewnie znajdują się w niejednym albumie, może nawet pod tytułem „Zakochaj się w Warszawie”. Teraz do tego dochodzi tandeciarski remont – sfatygowane płyty chodnikowe i kostka granitowa są wymieniane na ordynarne kostki z betonu. – Wybraliśmy najtańszy sposób naprawy: kostka z betonu. – mówi Gazecie Stołecznej Bernard Kasprzak, kanclerz ASP. – To rozwiązanie na okres przejściowy – dodaje. Do tego dodał, że uczelni brakuje pieniędzy na remont z prawdziwego zdarzenia. A może trzeba było na bieżąco dbać o stan terenu, a nie ruszyć się dopiero kiedy przyszedł nakaz? Przecież chodniki na dziedzińcu nie popękały nagle i to do tego stopnia, że BHPowiec uznał iż zagrażają bezpieczeństwu. Nawet kiedy stan przestrzeni na terenie ASP był alarmujący władze uczelni nie robiły nic, a bałagan narastał. Dopiero urzędowe nakazy zmusiły do ropoczęcia starań – teraz już gorączkowych i robionych byle jak.

Panie kanclerzu, prosimy nie mydlić nam oczu. To nie brak pieniędzy powoduje, że zabytkowa przestrzeń w samym środku Warszawy to tandeciarnia i bałagan. To Wasza – władz i pracowników uczelni – mentalność powoduje, że idziecie po linii najmniejszego oporu i swoją wieloletnią biernością i bałaganiarstwem doprowadziliście zabytkowy obiekt do takiego stanu. Wam ten bałagan po prostu nie przeszkadza i w tym jest problem, a nie w braku funduszy.

Poniżej galeria zdjęć pokazująca jak latami ASP „dbała” o teren wokół Pałacu Czapskich. „Galeria” to dobre słowo – przecież to Akademia Sztuk Pięknych.

Rok 2009:


Rok 2011:

Pałac z widokiem na może

Czas na starania o pieniądze na remont też był od lat. Jednak nawet tego nie zrobiły władze ASP. W spokoju ducha obserwowały jak dziedziniec niszczeje. Przecież każdy wie, że zabiegi o fundusze ciagną się latami. Z wypowiedzi kanclerza nie wynika, aby na horyzoncie pojawiały się szanse na jakiekolwiek inne granty – skoro nie ma starań to i nie ma grantów. A jeśli nie ma pieniędzy to skąd zapewnienia, że kostka betonowa zostanie tylko kilka lat? Wygląda na to, że te słowa są bezpodstawne, że to zwykłe obietnice bez pokrycia, które mają po prostu uspokoić zaniepokojonych tandetą i w ten sposób zapewnić ASPowskiej administracji święty spokój. Prowizoryczne rozwiązania mają w Warszawie magiczną moc trwałości, a jak na razie Pałac zostaje z niejasną obietnicą, że dziedziniec „może” będzie ponownie wyremontowany. A może nie będzie. Wystarczy nic nie robić, a za parę lat znów odpowedzieć mediom „nie otrzymaliśmy funduszy”.

ASP trafił się cenny zabytek w sercu miasta. Obowiązkiem administratora jest dbać o niego. Będziemy się domagać aby ASP doprowadziło dziedziniec przy Krakowskim Przedmieściu do stanu należnego zabytkom. I będziemy pilnować, aby obietnice zostały spełnione.

4 odpowiedzi na „ASP od lat zamienia dziedziniec w wysypisko. To też wina braku pieniędzy?

  • M.F. pisze:

    Doskonały artykuł, o wysokiej kulturze na niskim poziomie kultury podstawowej. Czy coś się tam zmieniło po tej publikacji?

    • WW pisze:

      Z tego, co wiem to nic. Na wszelki wypadek dziś sprawdzę organoleptycznie, ale nie spodziewam się żeby cokolwiek drgnęło.

  • student pisze:

    A co wy sobie myślicie, że ASP ma kupę kasy na to żeby utrzymać to wszystko w porządku?! I tak zaraz zostaniemy stąd wyrzuceni, bo spadkobiercy chcą sztukę wywalić na zbyty pysk na ulicę. Sztuka w tym kraju się nie liczy, czego dowodem jest ten bełkotliwy artykuł atakujący biedną uczelnię…

    • red pisze:

      Nie. My sobie myślimy, że na ASP nie ma choćby odrobiny dobrej woli, by utrzymać zabytkowy obiekt w stanie ciut lepszym niż opłakany. Przecież żeby uczelniani urzędnicy wzięli się wreszcie do roboty, trzeba było nakazu stołecznej konserwator zabytków – okazało się, że dało się coś zrobić dopiero gdy nad głową trzasnął bat.
      Niedbalstwa, nieróbstwa i braku minimum przyzwoitości nie da się wytłumaczyć brakiem pieniędzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt