Warszawa miasto dla ludzi

Rok z głowy. Podsumowanie 2015 roku.

Nowy Rok już za pasem, więc robimy krótkie podsumowanie ubiegłego roku. Oto nasz subiektywny wybór rzeczy fajnych i nędznych, które działy się A.D. 2015.

FAJNE

plazowo

Bulwary, bulwary, bulwary – o zwróceniu Warszawy ku Wiśle pisano już w czasach Prusa, ale dopiero 2015 rok był przełomowy. Ta fala wzbierała już w poprzednich latach, ale w tym roku Wisła przeżywała prawdziwe oblężenie. Od pierwszych weekendów z grillami, aż do późnej jesieni oba brzegi były okupowane przez tłumy warszawiaków. Wisła wreszcie została na nowo oswojona, stała się częścią miasta. Ukoronowaniem udanego sezonu było otwarcie wyremontowanych bulwarów na Podzamczu. Późno, bo późno, częściowo, bo częściowo, ale bulwary po tylu latach oczekiwań wreszcie są. I z tego można się tylko cieszyć.

stadion narodowy

Otwarcie II linii metra. Nie można tego pominąć milczeniem. Uruchomienie centralnego odcinka drugiej linii metra to było święto miasta. Żadna inna inwestycja nie była tak wyczekiwana, tak opisywana i nie była spełnieniem tak wielkich ambicji, jak metro. Warszawa  żyła tą inwestycją jeszcze od czasów komisarza Marcinkiewicza, kiedy zastanawiano się  jak budować dwójkę: czy znowu drążyć tunele ręcznymi tarczami  górniczymi, czy, jak agitowało Życie Warszawy, pójść w nowoczesność i  ściągnąć do Polski TBMy. Ileż emocji wywołał pierwszy unieważniony  przetarg na budowę metra i kolejny, który rozstrzygnięto dopiero rok później. Kiedy zaczęła się budowa i widać było, że metro to nie mrzonka,  ale faktycznie powstaje, co chwila emocjonowano się a to kolejnymi  rozkopanymi skrzyżowaniami, a to niewybuchami z czasów powstania. Ciągle nieznany był termin uruchomienia linii: raz podawano zimę 2013 roku,  potem wiosnę 2014, a kiedy Wisła zalała stację na Powiślu nie było wiadomo czy nie skończy się jak w Budapeszcie, gdzie oddano nową linię metra, ale z 6 letnim opóźnieniem.

NĘDZNE

IMG_5642

Zniknięcie tęczy – symbol hipsterskiego Śródmieścia, który wrósł w krajobraz Zbawiksa i mimo naszych starań został zlikwidowany. Wąsate Janusze z urzędu miasta nie skumały, że tęcza stała się najważniejszym elementem placu Zbawiciela. Urzędnicy nie zauważyli tego, bo nikt nie zaplanował, nie zapisał w miejskiej strategii, ani nie przyklepał uchwałą, że tęcza zostanie symbolem nowoczesnej, otwartej Warszawy. A stało się to samo z siebie, nawet wbrew najśmielszym oczekiwaniom samej autorki instalacji – Julity Wójcik. W utrwalaniu tęczy jako symbolu najbardziej pomogli jej najwięksi przeciwnicy: szalikowi patrioci spod znaku zakazu pedałowania. Grupy dziarskich chłopców i dziewczynek kilkukrotnie podpalały tęczę: czy to na trzeźwo, czy na kompletnej bani. Jednak efekt zawsze był ten sam. Tęcza za każdym razem powstawała z popiołów i za każdym razem skupiała wokół siebie ludzi otwartych, tolerancyjnych i nowoczesnych. Demontaż tęczy był oddaniem gry walkowerem. Wraz z tęczą tylko pozornie zniknęły kłopoty samorządu związane z pilnowaniem i utrzymaniem jej. Likwidacja tęczy to de facto triumf polskiego zaścianka, hejtu i wąskich horyzontów myślowych. Tęcza z pomnika otwartości przeistoczyła się w symbol tego jak łatwo można poddać wartości w imię świętego spokoju Januszy.

kochanagazeta02

Antymetrowy hejt –  Kiedy metro było na ostatniej prostej i do otwarcia zostały tygodnie, najważniejszy warszawski dziennik – Gazeta Stołeczna – uskuteczniła serię zajadłych artykułów torpedujących sens budowy metra. Czegoż to dziennikarze i publicyści nie wypisywali: a że metro za drogie, że nie powinno iść przez centrum, że niepotrzebnie idzie w tunelach zamiast w wykopach, że jest zbyt strojne, a że zbyt prostackie. Teksty do których autorzy dziś najprawdopodobniej wstydziliby się przyznać. Myśmy to wszystko zebrali i podsumowali. Żeby ludzkość nie zapomniała jak wygląda rzetelność lokalnej prasy w praktyce.

NAGRODA SPECJALNA

komunizm w budowie

W minionym roku odbyła się też wyjątkowa impreza. Bardzo osobliwa, bo jednocześnie była tyleż fajna, co beznadziejna. A mianowicie festiwal Warszawa w Budowie pt „Spór o odbudowę„, który zorganizował MSN. Festiwal kręcił się wokół niesamowitej wystawy, na której zgromadzono naprawdę genialne materiały o powojennej odbudowie Warszawy. Niestety całość imprezy stanowiła laurkę wystawioną stalinowskim władzom Polski Ludowej. Zajefajne materiały zostały zestawione z koszmarną propagandą wychwalającą dokonania stalinowskich budowniczych, wybielającą lub przemilczającą szkody, które komuniści wyrządzili odradzającemu się miastu. Szeroka recenzja wystawy TUTAJ.

Jedna odpowiedź na „Rok z głowy. Podsumowanie 2015 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod Captcha * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Nasza akcja na fejsie
Warszawa bez reklam!
Stołeczny buda-peszt